Mój Rzym – JPII i Bernini.

JPII 01

10 lat temu byłam z córką na pogrzebie JPII. Moje pierwsze spotkanie z Rzymem. Uparłam się i pojechałam, nocnym pociągiem, przez Austrię, z przesiadką w Innsbrucku, zero snu przez 60 godzin. Straszono nas, że przeżyjemy najazd Polaków na Rzym, że nie będzie wody, kawy, pizzy. Zabrałyśmy plecaki pełne jedzenia. Poznałyśmy w pociągu fajnych ludzi. Spóźniłyśmy się. Po całej nocy wysiadłyśmy zmęczone, niewyspane, obolałe na Roma Termini. Do pogrzebu zostało niewiele czasu. Miałam dobre wskazówki od znajomych, którzy przemieszkali w Rzymie wiele lat, dokąd pójść, jak dostać się na Plac św. Piotra. Ale Wieczne Miasto osłabiło mój zmysł obieżyświata. Może i smutek z powodu celu, w jakim przyjechałyśmy, powodował uczucie zagubienia. Zadzwoniłam do męża, do Niemiec, z prośbą o numer ambasady polskiej w Rzymie. Po chwili miałam na linii miłą panią, która poradziła mi, na jaki plac pójść, aby obejrzeć pogrzeb na wielkim ekranie, na zewnątrz kościoła. Dzięki temu żegnałyśmy Papieża puntkualnie, obserwując ceremonię pogrzebową na ekranie, tak jak i Wy, za to wśród zapłakanych Włochów. I wiał na nas ten sam wiatr, który przewracał kartki na księdze złożonej na trumnie.
Po pogrzebie wystarczyło pójść za jedną z wielu grup młodzieży, które z wielkimi flagami zmierzały na Plac św. Piotra. Tam spotkali się wszyscy, którzy chcieli jeszcze trochę razem się posmucić. Zaczął padać ciepły deszcz, siedzieliśmy pod kolumnadą, czekając na nadejście wieczoru. Smutne, niepowtarzalne doświadczenie. Taki był mój Rzym 10 lat temu.

Potem nadszedł romantyczny rzymski weekend z mężem, kilka lat później. W starannie przeze mnie wybranym hotelu na wzgórzu awentyńskim – śniadania w pięknych ogrodach, stylowa łazienka wielkości mojego obecnego living roomu – przeżyliśmy kilka fantastycznych dni.

Panorama miasta z bazyliką watykańską widziana przez dziurkę od klucza w bramie Pałacu Kawalerów Maltańskich.

Mąż – chodząca encyklopedia wiedzy historycznej o mieście i historii sztuki. Ja – zagadująca sklepikarzy moją łamaną włoszczyzną, radosna turystka.

Lody, kawy, sałatki z owoców morza.

Spacer na Plac św. Piotra o 3 nad ranem (po co spać w Wiecznym Mieście???), oprócz nas tylko dwa samochody karabinierów i jeden ksiądz spieszący do apartamentów.

Wszystkie najważniejsze zabytki zaliczone.

Ale przede wszystkim – Bernini. Całe długie popołudnie spędzone w Villa Borghese. Najpierw dzika jazda taksówką przez pół miast (piękna Włoszka za kierownicą!!!), aby nie spóźnić się, bo ciężko zdobyty bilet ważny tylko na konkretną godzinę. Potem spotkanie z czarodziejem marmuru. Uczta dla zmysłów. Ciała, które usiłują oderwać się od cokołów, wiją w ekstazie, krzyczą, miękną pod wpływem dotyku, a może i pocą. Do dziś mam je przed oczyma, choć niejedno muzeum widziałam, niejednego Berniniego w innych przybytkach sztuki, ale to miejsce wryło się na zawsze w pamięć (skądinąd słabą). A potem w ogrodach znalazłam czyjąś komórkę. Dokonałam cudów, aby oddać ją właścicielowi. Spotkaliśmy się na tarasach z widokiem na Piazza del Popolo. Najlepsza lekcja włoskiego, jaką kiedykolwiek dostałam.

Każdy ma w pamięci swój Rzym. O tym mieście można mówić, pisać, marzyć bez końca.
Uwielbiam Rzym. Mogłabym tam zamieszkać choćby jutro.

P.S.

Wszystkie najważniejsze zabytki zaliczone – to oczywiście przesada! Żeby zaliczyć wszystkie najważniejsze zabytki Rzymu, potrzeba więcej czasu – dwóch tygodni? miesiąca? Na pewno.

To raczej stan ducha, kiedy każdego dnia przemierza się niezliczone kilometry w nieznośnym upale, z plastrami na stopach, ale z niezmiennym uśmiechem zadowolenia na twarzy. Wtedy to stwierdzenie dobrze brzmi 🙂

bernini-statues

2 komentarze

2 thoughts on “Mój Rzym – JPII i Bernini.

  1. Udostępniam na fejsie. 🙂 Niech większa ilość narodu ma przyjemność czytania.

    Lubię to

  2. Bożena

    Przyjemność czytania – wielka. Chęć „spotkania” z Berninim – wielka. Marzenie bycia w Wiecznym Mieście – OGROMNE.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: