Lubostroń – wieś między Berlinem a Warszawą

2016-08-28

Co łączy z Berlinem malowniczą wieś położoną nad Notecią? A pałac lubostroński ze Świątynią Opatrzności Bożej w Warszawie?

Do Lubostronia trafiłam po raz pierwszy 40 lat temu. I tyleż lat zabrało mi postawienie powyższych pytań! Tych i innych. Tak to jest, jak się nie zna historii ziem, z których się pochodzi…

img_2450

Czy król Fryderyk II Wielki na pewno umarł bezdzietnie?

Dla nas, Polaków, Fryderyk II Wielki to przede wszystkim architekt rozbiorów Polski. Dla Prusów to „dobry władca absolutny”, filozof z Sanssouci, humanista, miłośnik kultury antycznej.

Wychowywany metodami „schwarze Pädagogik”, 3-letni książę otrzymał od ojca broń. Fryderyk Wilhelm I, „Soldatenkönig” uznający w życiu dwie rozrywki: wojsko i polowanie, zachęcał syna do natychmiastowego użycia tego podarunku! Dorastający Kronprinz uciekał przed obowiązkami dworskimi i sadyzmem ojca w naukę, sztuki piękne i… męskie ramiona. Wiek XVIII nie dostrzegał kategorycznego albo-albo w kwestii homo- i heteroseksulaności. Młodzieńcy, szczególnie ci możnie urodzeni, chowani w męskim towarzystwie, nierzadko robiący kariery militarne, miewali liczne przygody z mężczyznami. Kobiety stanowiły dla nich obcy świat, nie mówiąc o tym, że roznosiły choroby weneryczne.
Niepokorny Kronprinz próbował również ucieczki z Prus (do Anglii!) ze swoim przyjacielem von Kattem, ale ta historia zakończyła się tragicznie: buntowników schwytano i osadzono w kazamatach. Fryderyk, zmuszony przez ojca, wziął udział w egzekucji kochanka, a potem oglądał z okna swojej celi jego zwłoki, porzucone na dziedzińcu.
Nawrócony siłą na służbę państwu, Fryderyk szukał przez jakiś czas pociechy wśród kobiet, ponoć wielu ówczesnych piękności. Należała do nich hrabina Anna Orzelska, córka Augusta II Mocnego, jedna z jego 365 (!!!) nieślubnych pociech, sama podejrzewana o romans z ojcem. To ona prawdopodobnie zaraziła Fryderyka syfilesem. Bolesna operacja odebrała mu nie tylko „męskość”, ale i chęć do obcowania z niewiastami.
Inna przyczyna mogła pochodzić z podróży do Drezna, jaką 16-letni Fryderyk odbył wraz z ojcem. Gościli na dworze Augusta II Mocnego, który na ich cześć urządził paradę „żywych obrazów” – wcieliły się w nie piękne, nagie niewiasty. Wychowany według surowych zasad kalwinistycznych Fryderyk miał doznać szoku i zrazić się do kobiet na resztę życia.
Historycy nigdy nie byli zgodni, dlaczego nie skonsumował swojego małżeństwa z księżną Krystyną Elżbietą Braunschweig-Bavern. Kiedy w XIX wieku pisała się dumna historia wielkiego władcy Prus, homoseksualizm był dla odmiany tabu. Doszukiwano się więc innych przyczyn wstrętu władcy do kobiet…
Plotki na temat polskiej faworyty króla Prus prowadzą do Lubostronia.

img_2451

Czy hrabina Marianna Skórzewska była zdrajczynią?

Hrabina Marianna Skórzewska z Ciecierskich, herbu Rawicz, żona starszego o 32 lat generała Franciszka Skórzewskiego, zauroczyła Fryderyka II nie tylko swoją urodą (klasyczne rysy Greczynki ubrane w charakterystyczny dla niewiast polskich, wdzięczny uśmiech). Tak pisał o niej król Prus w liście do Voltaire’a:

„(…) jest to swojego rodzaju osobliwość. Ta kobieta ma wyraźne zamiłowanie do nauki. Benedyktyńska dusza zamieszkuje jej ciało; przytem ma dużo dowcipu, a wadzi jej tylko trudność wysławiania się w języku francuskim, którym nie włada jeszcze tak swobodnie jak swoją inteligencją (…) Potrafi logicznie rozmawiać i wnioskować, a wolna jest od płochości kobiecej. (…) Oto przez trzy zimy obcuje w Berlinie (…) Podaję ją za wzór wszystkim naszym niewiastom, którym o wiele łatwiej byłoby kształcić się, niźli tej Polce”.

Hrabina Skórzewska trafiła na dwór Sanssouci w poszukiwaniu przygód intelektualnych. Urodziwszy generałowi dwie córki, uznała swoje obowiązki małżeńskie za wypełnione i, pod pretekstem leczenia u znanych medyków berlińskich, wyjechała.
Według plotek król pruski i hrabina spłodzili w wyniku płomiennego romansu syna. Faktem jest, że Fryderyk urodził się w Berlinie w 1768 roku, podczas długiego niewidzenia Marianny z mężem… Chłopcu urządzono na dworze berlińskim iście królewskie chrzciny, a Fryderyka II Wielkiego, który przyjął rolę ojca chrzestnego, reprezentował i trzymał dziecko do chrztu guwerner berliński von Ramin.
Marianna nigdy nie zaprzestała podkreślania swojej niezależności; dysponowała ogromnym majątkiem, co zapewniała jej intercyza. Pisano o jej małżeństwie, że „w tem stadle kądziel bezwzględnie przewodziła nad mieczem”. Wpływową, utrzymującą rozliczne kontakty wśród możnych i polityków hrabinę poprosili o wstawiennictwo u samego króla Prus konfederaci barscy. Marianna Skórzewska sprzyjała przeciwnikom rodu Czartoryskich i króla Augusta Poniatowskiego, podobnie jak oni uważała Rosję za prawdziwe zagrożenie dla Polski. Sama gotowa była oddać dobrowolnie dobra łabiszyńskie pod kuratelę Prus, byle uniknąć rządów rosyjskich.
Nie wiadomo, na ile świadomie informowała Brenkenhoffa, prawą rękę króla, o planach konfederatów, ale mało prawdopodobne, by była szpiegiem. Po prostu wykorzystano bezlitośnie jej kobiecą naiwność. Stała się dla dworu pruskiego źródłem informacji o wewnętrznych problemach Polski. Wiadomo przecież, że Fryderyk II w czasie walk konfederatów, w tajemnicy przed Polakami prowadził rozmowy z Katarzyną II, namawiał do podziału ziem polskich, chcąc pozyskać nowe terytoria dla Prus.
Generał Skórzewski walczył na czele konfederatów wielkopolskich. Po klęsce jego wojsk Fryderyk II wstawił się w Warszawie za Skórzewskimi, ratując ich przed utratą dóbr. Hrabina wyprowadziła się z Berlina do Drezdenka, gdzie udzielała czynnej pomocy konfederatom, organizując zamianę rosyjskich wyroków śmierci na wcielenie do pruskiej armii.
Marianna Skórzewska zmarła na gruźlicę w 1773 roku. Miała zaledwie 31 lat.  Kilka miesięcy wcześniej pochowała męża. Ich majątek z woli Marianny znajdował się pod opieką zarządcy von Brenkenhoffa.
Król pruski odesłał córki Skórzewskich do Warszawy, do babki Anny z Malechowskich, ale chłopca zatrzymał na dworze berlińskim, chcąc go wychować na prawdziwego Niemca. Wkrótce jednak babka również 6-letniego Fryderyka przewiozła (ponoć porwała) do Polski , z pomocą Józefa Wybickiego, szwagra i przyjaciela rodziny. Fryderyk trafił na wychowanie do warszawskich pijarów.
O samej hrabinie tak napisał po jej śmierci Józef Wybicki:

„Niemcom puściwszy dobra w rządy, szczególnie wielkiemu łotrowi Brenkenhoffowi całe oddawszy zaufanie. Nie będę obudzał cieniów tej szanownej pani.”

Franz von Brenkenhoff, jeden z kluczowych doradców Fryderyka II Wielkiego, jeszcze przed pierwszym rozbiorem Polski przyjechał do Obwodu Noteckiego ze zleceniem, aby sprawdzić potencjał gospodarczy tych ziem.
Polskie drewno miało płynąć na zachód nowym kanałem, który łączyłby dorzecze Wisły (przez Brdę) z dorzeczem Odry (przez Noteć). W 1772 roku Brenkenhoff przedstawił Fryderykowi II, wracającemu z Królewca, plany budowy Kanału Bydgoskiego. Hrabina Skórzewska brała udział w tym spotkaniu, co uwieczniono na jednej z płaskorzeźb w pałacu lubostrońskim. Budowa Kanału trwała  18 miesięcy. Kosztem rekordowego tempa i „pruskiej gospodarności” była wysoka śmiertelność wśród robotników sprowadzonych z głębi Niemiec i Czech. Kanał Bydgoski oddano do użytku w 1774 roku.
Młody hrabia Skórzewski powrócił w rodzinne strony po III rozbiorze Polski, jako 27-latek. Zakochał się w krajobrazie łąk nadnoteckich i postanowił na terenie folwarku w Piłatowie wybudować pałac. Nazwę zmienił na Lubostroń („lube ustronie”), aby uniknąć niekorzystnych skojarzeń z niechlubną przeszłością matki.
Dobra w Lubostroniu stały się nowym gniazdem rodowym Skórzewskich. Wielu Polaków emigrowało po III rozbiorze, młody hrabia nie tylko w Polsce pozostał, ale uczynił ze swojej siedziby prężnie działający ośrodek patriotyczny.

Co łączy pałac w Lubostroniu z warszawską Świątynią Opatrzności Bożej?

Świątynia Najwyższej Opatrzności miała powstać w Warszawie zgodnie z uchwałą Sejmu Czteroletniego, który w dwa dni po uchwaleniu Konstytucji 3 Maja 1791 roku wezwał do wzniesienia Katedry Rzeczypospolitej jako votum dziękczynnego. Rozpisano pierwszy w Polsce konkurs architektoniczny. Wziął w nim udział między innymi malarz Łukasz Smuglewicz, którego zatrudnił potem w Lubostroniu hrabia Skórzewski.
Wygrał projekt architekta królewskiego, Jakuba Kubickiego. Na pierwszą rocznicę Konstytucji, przypadającą 3 maja 1792 roku, przygotowano wielką uroczystość wmurowania kamienia węgielnego. Fundamenty pod świątynię szykowało przez kilka ostatnich tygodni 8 tysięcy robotników. Jej pierwszą lokalizacją miały być Łazienki. Prace przerwano już w czerwcu z powodu wojny polsko-rosyjskiej. Król Stanisław August polecił wznieść tymczasową kaplicę, która przetrwała w tym miejscu dwa wieki jako Kaplica Opatrzności Bożej.
Bazy i kapitele kolumn niedoszłej Świątyni Opatrzności trafiły do Lubostronia i wykorzystano je w kolumnadzie portykowej wybudowanego w następnych latach pałacu.
Do projektu budowy Świątyni Opatrzności wrócono po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku. Po dwóch latach wybrano nową lokalizację – Pola Mokotowskie – i znów ogłoszono konkurs. Niestety, dyskusje wokół projektu trwały 18 lat (!!!), budowę rozpoczęto latem 1939 roku, aby wkrótce ponownie przerwać…
W 1989 roku kontynuację budowy Świątyni zainicjował prymas Polski kardynał Józef Glemp. Wybrano ostateczną lokalizację – Błonia Wilanowskie. 10 lat później poświęcono na nich krzyż.

2016-11-06
11 listopada 2016 roku nastąpi uroczyste otwarcie Centrum Opatrzności Bożej.
A ja będę, mam nadzieję, przez wiele lat spacerować w pobliżu resztek tamtej pierwszej Świątyni, w Lubostroniu, który leży 30 km od Bydgoszczy i 4,5 km od naszego przyszłego domu w Smerzynie.

Lubostroń – ostoja polskości.

Młody hrabia Skórzewski wzorował się na majątku swojej siostry Aleksandry Augustynowej Gorzeńskiej w Dobrzycy. Jej mężowi, Augustynowi Gorzeńskiemu, zazdrościł ścisłej współpracy z kościuszkowcami. Już w fazie projektów pałacu zadbał o to, aby jego siedziba rodowa odznaczała się akcentami narodowymi.

img_2732

14962928_1262336337151712_1185079125_n
Sama bryła budynku, autorstwa kształconego w Rzymie profesora architektury Stanisława Zawadzkiego, wzorowana jest na willi Rotonda Andrei Palladia z Vicenzy (XVI wiek) oraz pałacu Merliniego w Królikarni: budynek dwukondygnacyjny na rzucie kwadratu, obejmujący wysoki parter i mezzanino, z trzykondygnacyjną rotundą pośrodku, zwieńczoną kopułą. Na kopule umieszczono rzeźbę Atlasa dźwigającego globus, autorstwa Władysława Marcinkowskiego (koniec XIX wieku).
Do pałacu prowadzą piękne szerokie schody. Nad dwupiętrowym, ośmiokolumnowym portykiem wielkiego porządku widnieje napis:

SIBI, AMICITIAE ET POSTERIS MDCCC
(Sobie, przyjaciołom i potomnym 1800)

Również rzeźby w naczółkach portyków mają znaczenie historyczne: od frontu herb rodowy Skórzewskich, od północy „Orzeł i Pogoń”, od strony ogrodowej „Chronos niszczący czas”, od południa „Pszczoły”, ówczesne godło Francji (nadzieje wiązane z kampanią napoleońską).
Sztukaterie wewnątrz pałacu wykonał Mikołaj Ceptewicz. Oto seria płaskorzeźb w sali rotundowej:
– król Władysław Łokietek dźwiga z pola zwycięskiej bitwy pod Płowcami w 1331 roku Floriana Szarego (legenda spopularyzowana w „Jelitach” Józefa Ignacego Kraszewskiego głosi, że ów rycerz, broniąc króla, otrzymał ciosy aż trzech krzyżackich włóczni; Władysław Łokietek odnalazł go po bitwie wpychającego sobie wnętrzności z powrotem do brzucha; Szarego uratowali medycy królewscy, w nagrodę za bohaterstwo nadano mu nowe włości oraz herb Jelita)
– królowa Jadwiga przyjmuje posłów krzyżackich w Inowrocławiu w 1397 roku
– wojska Korony Polskiej zwyciężają Krzyżaków w bitwie pod Koronowem w 1410 roku (po klęsce pod Grunwaldem wojska krzyżackie zdołały odbudować swoje siły; Krzyżacy ruszyli na Bydgoszcz, po drodze próbując bezskutecznie zdobyć Koronowo; po przegranej bitwie cofnęli się do Torunia)
– hrabina Skórzewska przekazuje Fryderykowi II plany Kanału Bydgoskiego
Intencją Skórzewskiego było niewątpliwie ukazanie dziejów stosunków polsko-niemieckich, z naciskiem na znaczenie Polski i jej wkład cywilizacyjny: dwie zwycięskie bitwy Polaków z Niemcami i dwa spotkania pokojowe.

img_2446

img_2445
Podłoga w sali rotundowej, wykonana z pięknego wielokolorowego drewna, mieści w sobie wizerunek Orła i Pogoni. Podobno nigdy na niej nie tańczono! A wystrój sali wybitnie balowy, z mosiężnym żyrandolem nad głową i atrapami balkoników, na których można sobie bez trudu wyobrazić damy w lejących się sukniach empire – z dekoltem i wysokim stanem przewiązanym wstążeczką (ten szczegół można znaleźć na lubostroskich piecach). Tymczasem pałacowe sale zapełniali w tamtym czasie patrioci, dyskutujący o losach Rzeczypospolitej. Bywali w nim między innymi Stefan Garczyński, Gustaw Zieliński, ks. Ignacy Polkowski, Erazm Rykaczewski; ukrywali się uczestnicy powstania listopadowego; tu wystawiono zwłoki bohatera powstania styczniowego, pułkownika Kazimierza Mielęckiego. Nie wiadomo, czy odwiedził Lubostroń Adam Mickiewicz, ale z jego listów wynika, że znał dobrze to miejsce i polecał gorąco przyjaciołom. Bywali w Lubostroniu przedstawiciele najznakomitszych rodów, Radziwiłłowie, Czartoryscy, Czetwerńscy, Lubomirscy, Braniccy.
Również autorzy fresków, wileński profesor Franciszek Smuglewicz i jego brat Antoni (dekoratorzy m.in. Zamku Ujazdowskiego w Warszawie), ujęli w swoich malowidłach tematykę utraty wolności i nadziei na jej przywrócenie – w bardzo nietypowy sposób. Otóż nanieśli na mury fałszywe pęknięcia i ślady pleśni, które miały symbolizować obecny stan ojczyzny. Zestawienie motywu ruin z pięknym, nowym pałacem miało dawać nadzieję na odrodzenie się Polski, przypominać o wielkości i upadku Rzeczypospolitej.

img_2434

img_2437

img_2439
W portalu głównym znajduje się tabliczka z dewizą fundatora, cytatem z „Georgik” Wergiliusza: „Hic secura quies et necesia fellare vita” – „Tu bezpieczeństwo przed niebezpieczeństwami życia”.
Przed napisaniem tego tekstu zwiedzałam pałac w towarzystwie pana Macieja Banasia – emerytowanego nauczyciela historii ze Żnina. Bardzo mu dziękuję za cenne informacje, przejażdżkę po parku, pokazanie mi licznych ciekawostek. Odwiedziliśmy między innymi piwnice, a w nich leżakownię win z podłogą pokrytą włoskim piaskiem o właściwościach higroskopijnych. Kiedy zadałam panu Banasiowi pytanie, mój głos pofrunąl nagle ku sufitowi, porwany przez wyraźnie wyczuwalny prąd powietrza. Okazało się, że w całej piwnicy panują nietypowe warunki akustyczne, wykorzystywane między innymi w kameralnych koncertach jazzowych.

img_2461

img_2463
W skarbcu piwnicznym przechowywano bogatą kolekcję numizmatyczną Skórzewskich. Pan Banaś pokazał mi też tunel prowadzący do mieszkań służby. Miały się nim zakradać do sypialni pałacowych służące, w wiadomych celach. Kiedy jedna z nich wypadła z łask u hrabiego, zatrzasnęła ponoć w tunelu swoją następczynię, zakluczając oba wyjścia. Nie wiadomo, jak długo biedna niewiasta tłukła się o ceglane ściany w kompletnych ciemnościach… świeczka nie mogła starczyć na długo. Zwłoki nieszczęśnicy znaleziono nazajutrz. Hrabia wydał polecenie zamurowania tunelu od strony oficyny (to historia z późniejszych dziejów pałacu, istnieje dokument nakazujący postawienie ceglanej ściany).

14961329_1262336093818403_509120789_n

14937856_1262336383818374_2090133597_n

14996501_1266602483391764_999943592_n

14996361_1262335987151747_82277972_n
Pałac zanurzony jest w 40-hektarowym parku w stylu angielskim, z przepięknym, nietypowym drzewostanem. Zaprojektował go znakomity architekt ogrodów – Friedrich Teichert. Na terenach pałacowych znajduje się oficyna („stary pałac”), stajnie, wozownie. Oprócz muzeum działają tu hotel i restauracja, odbywają się wesela i koncerty. Wieść gminna niesie, że pary, które zawarły w Lubostroniu związki małżeńskie (ilekroć tam jestem, w ogrodach lub wnętrzach odbywa się sesja zdjęciowa) nie są szczęśliwe. Ale nie bądźmy przesądni! Ja trafiłam w te okolice po wielu latach przerwy na ślub mojej bratanicy. I wtedy właśnie postanowiłam się tu osiedlić.

(wesele odbyło się w ośrodku harcerskim, nieopodal) 🙂

Gauleiter NSDAP Arthur Greiser, koncerty i pomarańcze.

W 1939 roku pałac Lubostroń, wyposażony w cenne meble, zbiory malarskie, porcelany, wspaniałe zbiory biblioteczne podzielił los tysięcy polskich pałaców i dworów.
O tym, co robił w nim Gauleiter NSDAP Arthur Greiser, powieszony później na Cytadeli w Poznaniu, i co mnie z nim łączy osobiście, napiszę osobną historię.

img_2444
Czerwonoarmiści wynieśli z pałacu wszystko oprócz klamek i pieców kaflowych. Te można podziwiać do dziś.
Po wojnie pałac trafił w ręce FWP, dzięki czemu mogłam się wiele lat później podkochiwać jako smarkula w pewnym przystojnym koloniście, a od innego zarazić różyczką. Otóż moja kuzynka Katarzyna Szymankiewicz, konserwatorka zabytków, pracowała jako stażystka przy renowacji pałacu w latach 70-tych. Zaprosiła mnie do siebie w czasie wakacji. Zamieszkałam pierwszy raz w życiu w prawdziwej pałacowej sypialni, biegałam po rusztowaniach (chyba za tym kolonistą…), bawiłam się przy ognisku z dziećmi, ale też pomagałam „skrobać” ściany. Wydaje mi się, że używało się do tego celu ciepłej wody ze starego czajnika i gąbeczki. Kasia na pewno tu dotrze i skoryguje moje wspomnienia. Znałam wszystkie tajemne przejścia pałacowe, a jest ich niemało (pan Banaś pokazał mi kilka z nich). Pływałyśmy też z Kasią i jej przyjaciółkami kajakiem po Noteci lub opalałyśmy się w przyrzecznych szuwarach. Pamiętam swój jednoczęściowy kostium, granatowy w białe rybki. Dziewczyny występowały oczywiście topless (czy wiosłowały topless…? tego nie pamiętam). Pewnego razu, kiedy leżałyśmy na kocykach, zza zakrętu rzeki wyłoniła się łódź rybacka. Panowie zaczęli pogwizdywać na widok dorodnych studentek, lecz one nic sobie z tego nie robiły. Tylko ja, 8-latka, zerwałam się na równe nogi i okryłam ręcznikiem swoje wdzięki.
W latach 60-tych potencjał „najpiękniejszego klasycystycznego pałacu Polski północnej” odkrył Andrzej Szwalbe, dyrektor Filharmonii Pomorskiej. Zaczęto organizować w Lubostroniu koncerty i tak jest do dziś. Byłam na kilku z mamą, melomanką; pamiętam jazdy autobusem spod Filharmonii w deszczowe niedzielne popołudnia, i potem przyjemne nawet dla ucha takiej smarkuli jak ja występy Capelli Bydgostiensis.
Ostatni z rodu Skórzewskich, hrabia Leon, rezydujący do dziś w Australii, angażował się między innymi w restaurację oranżerii, w której jadał przed wojną wyhodowane przez francuskiego ogrodnika babki Marii z Radziwiłłów Skórzewskiej ananasy, pomarańcze i winogrona. Dziś procesuje się o zwrot majątku z urzędami, które zawiadują Lubostroniem.

SEMPER RECTE

Profesor Ryszard Nowicki z bydgoskiego Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego opisał dzieje pałacu i rodu Skórzewskich w książce „Semper Recte” (Pałac Lubostroń, 1998). Z niej pochodzą wszystkie cytaty.

SEMPER RECTE – zawsze prawy, sprawiedliwy. Te słowa pojawiają się również w mojej książce, której bohaterem uczyniłam między innymi pałac w Lubostroniu. Naszła mnie wielka chęć upamiętnienia miejsc, które pokochałam już w dzieciństwie i odwiedzam do dziś. A ponieważ książka opowiada o miłości do Polski, o poczuciu tożsamości narodowej – nie mogłam postawić sobie przyjemniejszego zadania.

img_2448

Fotografie Z.M. (poza zdjęciem Centrum Opatrzności Bożej, centrumopatrznosci.pl)

P.S.

W historii Lubostronia, jak też Świątyni Opatrzności Bożej w Warszawie, pojawia się wątek wolnomularski. Na tę opowieść też się pewnie skuszę. Przecież Konstytucja 3 Maja, podobnie jak Konstytucja Stanów Zjednoczonych i francuska Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela, powstawały z rąk masonów. Fryderyk II Wielki był masonem. A w naszych wsiach łabiszyńskich do dziś żyje legenda garbatego hrabiego Leona Skórzewskiego, masona, którego miano pochować w tajemniczym lesie na Dębiej Górze. Kilka osób z okolicy mówiło mi: „Nie może pani pisać o Lubostroniu, nie odwiedziwszy Dębiej Góry”. Nie zdążyłam, ale to nic straconego. Wybiorę się też do Dobrzycy, majątku siostry Fryderyka Skórzewskiego, gdzie w „Panteonie” odbywały się zebrania loży masońskiej. Z tego wszystkiego napisze się zapewne kolejna ciekawa historia 🙂

8 komentarzy

8 thoughts on “Lubostroń – wieś między Berlinem a Warszawą

  1. katarzyna szymankiewicz

    Halo Susan, to ja Twoja kuzynka Kasia. Jak zwykle, z zainteresowaniem i podziwem przeczytałam Twój tekst ! No, w 79 roku byłam tylko laborantką (tak to się wtedy nazywało, teraz nazywa sie raczej renowatorem), było to jeszcze przed studiami, ale, poza tym, wszystko się zgadza. Może niekoniecznie pracowałysmy tylko wodą i gąbką, ale robota szła nam migiem i mogłyśmy się przy okazji pobytu w Lubostroniu trochę zrelaksować, topless na kajaku też !! Nie pamiętam koloru Twojego stroju kąpielowego, mam zdjęcia, ale czarno-białe, niestety.
    Pozdro z Dumm. Kasia

    Polubione przez 1 osoba

    • Kasiu, moja lojalna czytelniczko, dzięki, że tu zajrzałaś (co za tempo!) i uściśliłaś 🙂 Lubostroń to jedno z moich piękniejszych dziecinnych wspomnień, Tobie je zawdzięczam, jak i wiele innych ❤

      Lubię to

  2. Zuza, dlaczego Ty tu piszesz tak rzadko?!!!

    Teraz coś o Fryderyku II. Wątek onego i von Kattego wiedzie także do Twierdzy Kostrzyn, bo to w niej właśnie więziono i stracono Hansa Hermanna. Czytając Twój tekst, przypomniałam sobie, że już kiedyś słyszałam o tej historii. Bo Kostrzyn vel – wtedy – Küstrin to niedaleko od nas… 🙂
    Więc pozwalam sobie uzupełnić Twój tekst:

    „Brama Berlińska miała kiedyś mieszkalną nadbudówkę. O świcie 6 listopada 1730 r. opuścił ją ppor. Hans Hermann von Katte. Pod wojskową eskortą zaprowadzono go na plac przed zamkiem, gdzie czekał kat.

    Droga Hansa Hermanna na szafot wiodła przez bunt następcy pruskiego tronu Fryderyka. Książę próbował uciec za granicę, ale został ujęty i uwięziony w kostrzyńskiej twierdzy. Na jego pazia i wspólnika, ppor. von Katte, zapadł wyrok śmierci. Skazaniec do ostatniej chwili trzymał się dzielnie. Jak napisał towarzyszący mu pastor: „sam rozebrał się aż do koszuli, obnażył sobie szyję, zdjął z głowy perukę (…), ukląkł na pryzmie piasku i zawołał: „Panie Jezu, przyjmij ducha mego!”. I gdy w ten sposób oddał swą duszę w ręce swego Ojca, głowa jego została oddzielona od ciała ostrym cięciem miecza i ręki kata”.

    Fryderyk, którego zmuszono do oglądania kaźni, zemdlał.” http://metrocafe.pl/metrocafe/1,145523,16397263,Kostrzyn___tam_wszystko_sie_odbywa__Znasz_jego_krwawa.html

    Swoją drogą – von Kattego nazywa się tu „paziem” Fryderyka… Który ponoć po tych traumatycznych doznaniach (w Kostrzynie administrując jeszcze przez pół roku) szukał pociechy w ramionach (jak najbardziej już damskich) pięknej pułkownikowej Luisy von Wreech, rezydującej w pobliskim Dąbroszynie (Tamsel).

    Ach, jakie to są fascynujące historie. Dobrze, że po nie sięgasz. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    • Haniu, dzięki za wspaniałe uzupełnienie. Mogę jeszcze dodać, że Fryderyk ponoć dopiero po roku doszedł do siebie i wtedy nawrócił się na dobre na drogę służby (bo tym się wyróżniał ów „dobry władca absolutny”, że chciał „służyć” bardziej niż być „obsługiwanym”, z psami kazał się pogrzebać w Sanssouci etc. etc.). A bunt jego i Kattego był rzekomo prowokacją ze strony Anglików, którzy mieli podżegać młodych do ucieczki, a potem obalenia tatusia sadysty 😉

      Lubię to

  3. Ewelina

    Świetny artykuł. Wychowałam się w Lubostroniu i jestem sentymentalnie z nim związana. Aktualnie mieszkam blisko.
    W wolnej chwili na pewno wrócę i przeczytam więcej artykułów.

    Polubione przez 1 osoba

  4. ela kowalczyk

    jestem zachwycona fascynującą historią opowiedzianą w tak przyjemny sposób. bardzo chętnie poczytałabym więcej

    Lubię to

  5. Anna Arndt

    wspaniałe !!Twoja siostra , wielbicielka Lubostronia..

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: