Wallace Collection – o kobietach, dla kobiet.

 

 

Wallace

 

 

Gdzie mieści się Wallace Collection?

W Hertford House, przy Manchester Square. W Londynie.

Kim był Sir Richard Wallace?

Nieślubny syn markiza Hertforda, spadkobierca gigantycznej ziemiańskiej fortuny potrafił nie tylko zadbać o kolekcję dzieł sztuki, gromadzoną przez cztery pokolenia przodków, ale i poszerzyć ją o starannie dobrane eksponaty. Podobnie jak jego poprzednicy, krążył pomiędzy Paryżem i Londynem. Siedem lat po jego śmierci Lady Wallace przekazała kolekcję i piękny budynek, znajdujący się od stu lat w rękach Hertfordów, do użytku publicznego. W 1900 roku otwarto tutaj muzeum.

Co zawiera Wallace Collection?

Malarstwo europejskie od XIV do połowy XIX wieku ustępuje tylko londyńskiej Galerii Narodowej. Najcenniejsze kolekcje malowideł – i moje ulubione, dlatego chętnie tu bywam– to XVII-wieczne malarstwo holenderskie i flamandzkie oraz XVIII-wieczny francuski barok.

Dwa Tycjany, pięć Rembrandtów, dziewięć Rubensów, cztery Van Dycki, osiem Canalettów, dziewiętnaście Boucherów (!!!) – tutaj kończę wymieniankę, bo moim zdaniem ten ostatni malarz powinien zachęcić każdego turystę do przynajmniej jednej wizyty w Wallace Museum. Ja dlatego tutaj trafiłam – jako fanka genialnego malarza epoki Ludwika XV.

Poza tym bezcenna, największa na świecie kolekcja (wiem, przynudzam…) porcelany sewrskiej. Trochę broni (to mnie zupełnie nie interesuje, ale wypada nadmienić), sporo ludwików meblowych i wiele, wiele innych cudeniek.

Dzięki komu powstało wiele z bezcennych dzieł?

Dzięki nam, KOBIETOM. O nas. Dla nas. Przez nas.

 

Kilka słów o bliskich sercu drobiazgach.

 

923669_com_rubensrain

Peter Paul Rubens „The Rainbow Landscape”, c. 1636

Rainbow detail

 

Zaczynamy ostro – od Rubensa. Pewnie nie każdy wie, że mistrz ożenił się po raz drugi w wieku 53 lat – z 16-letnią Heleną, z którą miał pięcioro dzieci! Kilka lat po ślubie przeprowadzili się z Antwerpii na wieś, do Elewijt. Trudno się dziwić, że sielski krajobraz z tęczą, malowany z okien posiadłości, aż kipi radością życia. Czy te krowy przypadkiem nie tańczą w błocie? Czy gęsi nieopodal nie tarzają się ze śmiechu? A chłop, mimo zmęczenia całodzienną pracą w polu, nie wydaje się łakomić na wdzięki mleczareczek? A sama tęcza..? Oficjalnie to symbol przymierza ze Stwórcą, ale mnie kojarzy się z uroczymi oczętami, w które codziennie rano zaglądał po upojnej nocy mistrz. Do tego okoliczności mocno przerysowanej, brabanckiej przyrody. Uroczo! I to wszystko na emeryturze, do kolekcji własnej, dla czystej życiowej przyjemności. Z młodą, piękną żonką u boku. Ha!

The lace Maker

 

Caspar Netscher „The Lace Maker”, 1662

W malarstwie  niderlandzkim drugiej połowy XVII-tego wieku nie jest wesoło. Malarze moralizują. Ostoja nowego porządku społecznego to dom, a w nim – stateczna, przestrzegająca zasad kobieta.

Koronczarka u Caspara Netschera jest istnym wzorem cnót. Ubrana w prostą wełnianą suknię, w skromnym czepku na głowie, pochyla się nad żmudnym, wymagającym skupienia i pokory zadaniem. Za jej plecami stoi miotła – przypomnienie, że inne obowiązki domowe czekają. Buty, rozrzucone w bezładzie, też symbolizują udomowienie. A zamknięte muszle w kącie obrazu – dziewictwo. Czyli przewodnik dla panien po cnotach wszelakich. Piękne kolory, kontrastujące z tłem białej ściany – co za kompozycja!

Pozostaje nam wierzyć, że panny nie miały wyboru.

Celebrating the Birth

 

Jan Steen „Celebrating the Birth”, 1664

A jednak! Na „Chrzcie” Jana Steena to kobiety rządzą! Matka w połogu, otoczona przez czuwające nad nią opiekunki, przyprawiła mężowi rogi! Na obrazie przyprawia je sam Jan Steen, ukrywający się w tle. Dumny ojciec, trzymający na ręku tłumoczek z nowonarodzonym potomkiem, ma na sobie fartuch – czyli przejął obowiązki pani domu. Na podłodze potłuczone jajka! Jeden wielki chaos, zaprzeczenie cnót. Jan Steen ostrzega, nakazuje, drwi.

Scena przepiękna – czy różni się wiele od współczesnego zdjęcia? Dla mnie to mistrzostwo niderlandzkiego realizmu (obraz obchodzi właśnie swoje 350-te urodziny).

The Rising of the Sun

 

François Boucher „The Rising of the Sun”, 1753

The Setting of the Sun

 

François Boucher „The Setting of the Sun”, 1752

Duży skok i lądujemy na francuskim dworze. Madame de Pompadour od 1745 roku gości w sercu króla, jako „najbardziej czarująca kobieta we Francji”. Piękna, wykształcona, a nawet inteligentna, bierze aktywny udział we wszystkich sferach życia dworskiego. To ona rozkręca fabrykę porcelany w Sèvres , położoną nieprzypadkowo pomiędzy Versailles a jej Château de Bellevue  w Meudon, prezentem od Ludwika XV. Osobiście dogląda produkcji. Jest patronką licznych artystów: malarzy, architektów, dekoratorów wnętrz. Jednym z nich jest François Boucher, zatrudniany we dworskich manufakturach dosłownie do wszystkiego: maluje, projektuje porcelanę, odzież, meble. U niego Madame zamawia między innymi dwa portrety, które oburzają postępowy Salon Paryski w 1753. Na jednym jako rozkochana Tetyda trzyma w dłoni powrozy białych rumaków, które pociągną powóz Apolla (vel Ludwika) po niebie, ku pracochłonnemu zadaniu jego rozświetlania (vel Francji). Na drugim wita kochanka, utrudzonego całodzienną misją. Od nieboskłonu po miękkie fale rzeki Okeanos pławią się w pastelach uskrzydlone niemowlęta i ponętne, kobiece postacie. Te i inne dzieła François Boucher zdobią górne foyer Hertford House. Kobiety, kobiety, piękne kobiety…

Madame de Pompadour

 

François Boucher „Madame de Pompadour”, 1759

W 1759 roku markiza de Pompadour pozostawała z królem w związku wyłącznie platonicznym. Zamówiła u Boucher portret, który miał delikatnie upominać Ludwika o jej wierności i wiecznym oddaniu.  Odziana w piękną suknię, opiera się o statuę „Przyjaźni karmiącej Miłość” (Jean-Baptiste Pigalle), a na ławeczce siedzi wierna (!!) swojej pani suczka Inès. Istna parada rokokowych zdobień, wyrafinowania, lekkości. Choć na alabastrowym obliczu Madame maluje się nietypowy dla niej smutek.

The Swing

 

Jean-Honoré Fragonard „The Swing”, 1767

Kwintesencją rokoka jest wiszący vis-à-vis markizy obraz Fragonarda „Huśtawka”. Rokoko – okres hołubienia pragnieniom kobiet, radości z chwili obecnej (bawmy się, a „po nas choćby potop”), wszechobecnego ducha erotyzmu. Frunąca na parkowej huśtawce panna w ponętnych różach, uchwycona na płótnie w momencie wzbicia się na wyżyny rozkoszy i piękna – balansuje na granicy upojenia i niemoralności, podobnie jak rokoko – na granicy kiczu. Za chwilę kobieta na huśtawce opadnie ku czającemu się za jej plecami starcowi (mężowi?). Kochanek, poległy wśród różanych krzewów, kieruje ku oblubienicy zaczarowane oblicze niczym święty doznający niebiańskiego objawienia. I ten pantofelek, podrzucony zalotnie, wprost ku statule Miłości, upraszającej parę kochanków wymownym gestem o dyskrecję.

Parada kobiecości, nieprawdaż? Uwodzenie widza do granic obłędu…

Mrs. Mary Robinson (Perdita)

 

Thomas Gainsborough „Mrs Mary Robinson (Perdita)”, 1781

Ostatnią pięknością, o której chcę napisać, jest „Perdita”, pędzla Thomasa Gainsborough. 17-letni Książę Walii (późniejszy król Jerzy IV) zakochał się w 21-letniej aktoreczce z Drury Lane Theatre, pani Robinson. Portret angielskiego pejzażysty powstał już „po”, i to nie tylko po gorzkim dla Mary rozstaniu, ale i po przykrej walce o zadośćuczynienie, kiedy książę zajął się jej rywalką. Na zgodę panna Robinson otrzymała nie tylko pewną sumę, ale i swój potret. Damie w romantycznej pozie towarzyszy wierny (!!) pies, a w jej dłoni spoczywa medalion, prezent od księcia z początku znajomości. Honor odzyskany? Wdzięczny temat, dzięki któremu powstało kolejne, bardzo przyjemne dla oka dzieło.

Laughing Cavalier

 

Frans Hals „The Laughing Cavalier”, 1624

Pora na bonus. Najbardziej znane dzieło Wallace Collection to w moim małym zbiorze rodzynek, bo model płci męskiej. Cofamy się do początku XVII wieku, o prawie 200 lat! „Laughing Cavalier” ani nie jest kawalerzystą, ani nie śmieje się w głos, jak sugerowałby tytuł obrazu (nadany zresztą długo po jego powstaniu). Uśmiecha się zaledwie. Szelmowsko. Z błyskiem w oku. I trudno się dziwić! Wisi sobie pośród pięknych koleżanek od ponad stu lat!

Dygresja natury współczesnej: czy jego uśmiech to zwyczajne 🙂 ? Czy raczej 🙂 … Bo na pewno nie 😀 !!

Nie wiadomo, kto był jego pierwowzorem. Być może młodzieniec portetowany na krótko przed ożenkiem, o czym świadczą bogate hafty na kostiumie, przedstawiające symbole miłosne. Ażurowe mankiety, zdobiące eksplodujący kolorem rękaw dubletu, koronkowa, opadająca kryza. Ile bieli – niewinność? Wątpię… Starannie udrapowana, satynowa szarfa, której połysk doskonale oddają śmiałe pociągnięcia pędzla Halsa. Żywa mimika! Artystycznie zakręcony wąs! Mistrzostwo!

Portret młodzieńca o szelmowskim uśmieszku zdobi dziś kubki, serwetki, butelki z piwem. I zawojował serce niejednej turystki…

 

eMuseumPlus

Sevre 01

 

eMuseumPlus (5)

 

 

 

eMuseumPlus (2)

 

 

 

eMuseumPlus (4)

 

Absolutny bonus. Już nie malarski, ale nie sposób o nim nie wspomnieć. Kolekcja porcelany z Sèvres jest najcenniejsza na świecie. Szczególnie „miękka”, produkowana we wcześniejszym okresie, dopóki do manufaktur Ludwika XV-go nie sprowadzono kaolinu w większych ilościach, jest niebywale rzadka i kosztowna – wypalana w niższych temperaturach, więc krucha, ale za to zdobiona pięknymi kolorami.

The Lion in Love

 

Camille (Joseph-Etienne) Roqueplan „The Lion in Love”, 1836

Bonus dla najbardziej wytrwałych.

Pasterka i zakochany w niej lew. Bajka La Fontaina. Potęga miłości nad mądrością. Władza kobiety nad bestią.

 

 

P.S.

Wszystkie reprodukcje pochodzą ze strony internetowej Wallace Collection, poza „The Rainbow Landscape” Rubensa (źródło: The Berkshire Review for the Arts) i zdjęciem wnętrz muzealnych (francescorner.com)

4 Komentarze

4 thoughts on “Wallace Collection – o kobietach, dla kobiet.

  1. Ewa Jedrzejczak

    Jakbym tam byla, a przeciez nie bylam, wiec wielkie dzieki za przewodnictwo . papa Ewa.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Dotarłam do wszystkich bonusów. Dzięki! 🙂
    Moją szczególną uwagę zwróciła „Koronczarka”, a to dlatego, że przed laty oglądałam film o tym tytule, który ogromnie mnie poruszył. Postać bohaterki, granej przez Isabelle Huppert, porównana jest do koronczarki z obrazu – tak zaczyna się film. Tylko być może tam chodziło o obraz Vermeera, tego już nie jestem pewna.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: