Marlene Dumas – oczy wydrapane szpilką

Dumas 00

IMG_1052

Rejects, MD 1994-2014

ONA, JA
Z holenderską malarką łączy mnie na pewno jedno: wydrapywanie oczu z twarzy przedstawionych na fotografii lub obrazie.
Kiedy mignęła mi kilka tygodni temu reklama jej wystawy w Tate Modern, przedstawiająca zdeformowaną ludzką twarz i tytuł „The Image as Burden”, wiedziałam od razu, że muszę to zobaczyć na własne oczy. Te, które wydrapywałam sobie jako nastolatka na zdjęciach, wstydząc się swojego wybitnie radiowego oblicza. Stały takie zdjęcia w moim pokoju i straszyły odwiedzających. Lubię fotografie, bo wspomagają pamięć. Ale nie lubię oglądać na nich siebie. Do dziś mi to zostało, choć szpilki jako dorosła osoba nie używam. Tamte stare, podrapane, jeśli jeszcze gdzieś się przechowały, mogłyby posłużyć Marlene jako fascynujące obiekty do przetworzenia, zgodnie z jej metodą – fotografia jako baza zastępująca modela, oraz solidna dawka psychologii ludzkiej twarzy. To jej pasja, której efekty – obrazy w mrocznej kolorystyce, przedstawiające sylwetkę ludzką/twarz w dużym zbliżeniu – zachwycają widzów na całym świecie.
Dawno nie zwiedzałam tak ciekawej wystawy, choć do sztuki współczesnej podchodzę ostrożnie. Tym razem wyszłam z Tate wstrząśnięta. Lubię odwiedzać w galeriach serie obrazów jednego artysty. Jestem laikiem, nie znam się na sztuce. Potrafię się na takiej wystawie lepiej skupić i wejśc w temat głębiej. Przy Marlene uczucie zagłębienia w jej intencje i spotkania z ludźmi, których namalowała, było wręcz obezwładniające.
Na szczęście sam budynek Tate Modern sprzyja – moim zdaniem – rozładowaniu silnych wrażeń. Zarówno gigantyczne wolne przestrzenie, jak i piękna panorama Londynu na zewnątrz, pomagają uspokoić galopujące emocje.
W pierwszej sali wisi kolekcja Rejects, ponad stu portetów malowanych piórem i grafitem, wyłącznie twarzy, które, niczym odzież z ciucholandu, znalazły się w kolekcji tylko dlatego, że ktoś ich nie wyrzucił do kosza. Niedokończone, z różnych powodów niedoskonałe, trafiły ponownie do pracowni Marlene, która dziurawiąc, kalecząc, oślepiając, wydobyła z nich głębię emocji.

IMG_1054
Poza obrazami zwracam uwagę na teksty, zapisane na ścianach obok kolekcji. Nawet tych nie wolno mi fotografować (uprzedzam w związku z tym, że wszystkie zamieszczone tu reprodukcje kradnę z wyszukiwarki i zamieszczam na blogu bezprawnie, nic się nie przejmując groźbą kary). Spisuję je w miniprzewodniku. Marlene okazuje się być nie tylko mistrzynią pędzla, ale i słowa.

Art is not a Mirror.
Art is a translation of that which you do not know.

Portrety Odrzuconych to być może próba wytłumaczenia, według jakich zasad społeczeństwo akceptuje jednych z nas, wykluczajac innych. Tak, jak ja za pomocą szpilki usiłowałam wykluczyć samą siebie z młodzieńczych fotografii. Zabawa psychologiczna?
MALOWANIE, PISANIE
Marlene Dumas studiowała zarówno w RPA, jak i w Holandii, dokąd przeprowadziła się w 1976 roku. Oprócz malarstwa zgłębiała tajniki psychologii.

Cała jej twórczość jest wyraźnym dialogem z widzem. Marlene jako wykładowca prowadzi go także ze swoimi studentami, ale również pisząc eseje o sztuce. Nie brak w nich rozważań o polityce, sensie życia, cierpieniu, śmierci, ale również emigracji, tak bliskim mi temacie.

I could say – South Africa is my content and Holland is my form, but then, the images I deal with are familiar to almost everyone, everywhere. I deal with second-hand images and first-hand experiences.

Mogłabym się podpisać pod tym stwierdzeniem rękami i nogami. Czuję to całą sobą, że to Polska i tylko Polska mnie wypełnia, a kraje, w których żyję, nadają mi zaledwie formę istnienia. Ale, będąc rozdarta pomiędzy światami, w których usiłuję żyć, korzystam z benefitów, między innymi jako aspirująca pisarka – jestem rozumiana w więcej niż jednym kraju, uniwersalnie. Sama być może rozumiem więcej, albo – skromniej – inaczej. Odczuwam korzyści tego stanu na co dzień.
Dla Marlene Dumas materiał, nad którym pracuje, to najczęściej zdjęcia, wycinki z gazet. Takie źródło inspiracji wybrała, zamiast żywego ludzkiego ciała.
Dla mnie inspiracją są ludzie, ich historie, zawarte często w rozmowach. Umieszczając ich okruchy w opowiadaniach, dokonuję pewnego rodzaju recyclingu. Aby zweryfikować lub uzupełnić ich wartość, potrzebuję jednak bazy własnych przeżyć.

My people were all shot by a camera, framed, before I painted them. They didn’t know that I’d do this to them. They didn’t know by what names I’d call them.

Borykamy się bezustannie z problemem moralnym ujawnienia tajemnic innych osób na obrazach, w tekstach.

Art is a way of sleeping with the enemy.

Wątpimy w sens tego, co robimy, szczególnie, kiedy odbiór naszej twórczości jest negatywny.

Sometimes I think I’m not a real artist, because I’m too half-hearted and I never quite know where I am.

Proces twórczy to bezustanne mierzenie się z wątpliwościami, wena nadchodzi i znika, zmieniamy się, ewoluujemy razem ze sztuką.

At the moment my art is situated between the pornographic tendency to reveal everything and the erotic inclination to hide what it’s all about.

Artysta pokazuje całego siebie, aby zachować autentyczność, próbując zarazem ukryć znaczenia, nie być zbyt dosłownym, zarówno aby uchronić siebie przed brakiem prywatności, ale również aby zaledwie skusić widza, nie podawać mu gotowej recepty zrozumienia dzieła.
EMOCJE

Marlene DUMAS    Pour qui sonne le glas    2008   huile sur toile    100x90

For Whom The Bell Tolls, MD 2008

Ten obraz przedstawia twarz Ingrid Bergman, bazuje na jej roli w Komu bije dzwon. Marlene czerpie tutaj ze świata filmu. Nie jest w tym oryginalna. Jej własne doświadczenie, które nadaje dziełu autentyczności, to śmierć matki w 2007 roku. Pod wpływem straty ukochanej osoby malarka stworzyła moim zdaniem niepowtarzalny wizerunek rozpaczy, bólu. Mam wrażenie, że sama płaczę, zalewam się łzami, kiedy patrzę na Ingrid. Marlene użyła techniki zamazywania farb rozpuszczalnikiem, aby uzyskać efekt niedosłowności rysów, niejasnej kolorystyki.

Dumas 01Mamma Roma, MD 2012

Mamma Roma, inny obraz z tej samej serii, filmowej, to portret twarzy aktorki Anny Magnani, trupio bladej, wykrzykującej niemą – na płótnie – rozpacz. Można go podobno rozumieć jako kobiecą formę ukrzyżowania. Ja widzę przede wszystkim ból z powodu utraty czegoś, kogoś, rodzierającej samotności.

Dumas 03

The Painter, MD 1994

Marlene, sama będąc córką i pokazując swój smutek po śmierci matki, wielokrotnie portretowała własne dziecko. Najsłynniejszy z tych obrazów, The Painter, przedstawia kilkuletnią dziewczynkę w stanie złości, z umazanymi krwią rękami (w rzeczywstości – farbą po zabawie w malowanie dłońmi), nagą, ze stopami rozpływającymi się w podłożu. Dziecko – duch?
Doskonała ilustracja emocji, rozedrgania bardzo młodej osoby. Niestety, bezpruderyjne ukazanie jej nagiego ciała sprawia, że w wielu galeriach nie wystawia się tej obok innych prac Dumas. Samą artystkę problem ten lekko drażni, ale przede wszystkim śmieszy. Tłumaczy, że w salach obok wiszą malowidła pełne amorów, półnagich, nagich kobiet i mężczyzn. Jej portret jest jednak tak autentyczny, tak bliski życiu, że wzbudza bardzo silne emocje zarówno u kustoszy, jak i u widza. Stojąc obok niego, ma się wrażenie obecności nagiego, zatopionego w złości dziecka. Kłopoty z wystawianiem obrazu to dowód na doskonały warsztat, skuteczną formę przekazu Marlene Dumas?

Powyższe portrety, podobnie jak wiele innych, zawierają wyłącznie ludzką sylwetkę lub jej fragment. To świadome działanie malarki – usunięcie z tła wszelkich zakłóceń, aby umożwlić skupienie na przedstawianej osobie i jej emocjach. Podobno artystka widziała swoją sztukę jako formę psychoterapii dla osoby, którą portretowała (jeśli ją znała). Odwrócony proces twóczy?

…and the question of whether the meaning resides in “origin” or “destination”…

Dumas 13

Amy Blue, MD 2011

Postaci Bin Ladena, Amy Winehouse (Amy Blue), więźniów z Abu Ghraib i oczywiście przewijająca się przez dziesięciolecia tematyka apartheidu, konfliktów na Bliskim Wschodzie – kontrowersje, zaangażowanie polityczne, społeczne są tłem, ale nie głównym tematem twórczości Marlene Dumas. W centrum jej zainteresowań pozostaje zawsze człowiek, stan jego psychiki.

SEKS, PORNOGRAFIA

Dumas 17

Dorothy D-Lite, MD 1998

Dumas 08

 The Kiss, MD 2003

 Od pornograficznych scen z udziałem zarówno kobiecego, jak i męskiego ciała (Dorothy D-Lite), poprzez delikatność dotyku w akcie miłosnym (The Kiss), wreszcie w miłosnej scenie zbiorowej  (The Couples)

MARLENE DUMAS Couples 1994 Oil on canvas 39 x 118 inches 100 x 300 cm Zwirner & Wirth  32 E 69 St New York NY 10021

 Couples, MD 1994

pojawia się bezpruderyjne poszukiwanie prawdy o relacji damsko męskiej, jej cielesnym aspekcie. Można też dopatrywać się, szczególnie w scenach kobiecej masturbacji, metofory dla doświadczanych przez malarkę emocji przy pokazywaniu swoich dzieł. Mnie ujmuje szczególnie zmieniający się kolor ciała, w zależności od nasilenia emocji seksualnych, jak poniżej (Fingers).

Dumas 19

 Fingers, MD 1999

Marlene Dumas ma 62 lata, jest bardzo płodną artystką. Na wystawie „The Image as Burden” można obejrzeć w 14 salach bardzo wiele jej obrazów. Maluje szybko, klęcząc na podłodze nad rozpostartym płótnem, używa chętnie techniki alla prima (nakładanie kolejnych warstw farby olejnej na mokre podłoże, co powoduje mieszanie koloru bezpośrednio na płótnie i zamazywanie konturów, a także pozostawia wyraźne ślady pędzla), jak również celowo zaburzając kształty malowanych postaci terpentyną. Pierwszy etap to tworzenie wizerunku bliższego perfekcji, potem świadome niszczenie go. Jej dzieła powstają najczęściej bez szkicu, bez wyraźnego planu.

Dumas 20

Scope Magazine Pin-up, MD 1973

Materiały do pracy gromadzi najchętniej sama, mimo że ma dostęp do fachowej pomocy asystentów. Preferuje samodzielne badanie źródeł, które umożliwia jej inspirowanie się już w trakcie poszukiwań. Jej obrazy mają często wyraźny kontekst społeczny, polityczny, historyczny. Gra psychologiczna nie zawsze wynika bezpośrednio z treści obrazu.

Dumas 06

Skull (of a Woman)

Ten obraz symbolizuje czaszkę Charlotte Corday, francuskiej rewolucjonistki, która zasztyletowała Jean-Paula Marata, jakobinistę winnego masowych mordów. Scena morderstwa Marata to częsty motyw w sztuce, który zainspirował Marlene Dumas. Przedstawia ona jednak zaledwie czaszkę morderczyni, bazując na fakcie, że jakobini krótko po zgilotynowaniu Corday poddali jej ciało autopsji, aby zbadać, czy była dziewicą (podejrzewano, że w spisku mógł brać udział jej kochanek), oraz aby zanalizować mózg kobiety, która zdolna była dopuścić się tak okrutnego czynu, a w czasie procesu oświadczyła, że powtórzyłaby mord bez wahania.

Podobno ściętą głowę wyjął z kosza i spoliczkował pomocnik kata. Świadkowie zeznali, że na pośmiertnej twarzy Charlotte pojawił się wyraz zgorszenia. Marlene Dumas pokazuje swoje oburzenie całą historią, malując czaszkę Charlotte Corday…

Dumas 22

The Death of Marat, Jacques-Louis David  1793

Z wielu obejrzanych na wystawie obrazów zwróciły moją uwagę niewielkie szkice o intrygujących tytułach, przedstawiające sylwetki w skrajnych sytuacjach – odpoczywającej na sterczącej z wody skale, pijanej syreny… kobiety zanurzonej w wodzie, czy szczupłego mężczyzny rozciągniętego na łożu (przypominającym katafalk). Mocne wrażenie. Bez komentarza.

Dumas 10

Drunken Mermaid, MD 1992

Dumas 11

Losing (her Meaning), MD 1988

Dumas 12

 Waiting (for Meaning), MD 1988

Jeden z serii krucyfiksów, Chrystus zawieszony na krzyżu z obciętą nad głową, pionową belką, to pytanie o sens śmierci, kontrowersja wokół prawa Ojca do poświęcenia życia własnego Syna – w imię czego?

Marlene DUMAS, Solo, 2011, Oil of canvas, 175 x 87 cm

Solo, MD 2011

Marlene Dumas była przez chwilę najdrożej sprzedawaną, współcześnie żyjącą malarką. Jej obraz

Dumas 14

The Visitor, MD 1995

został sprzedany przez dom aukcyjny Sotheby’s w 2008 roku za ponad trzy miliony funtów brytyjskich. Bardzo kolorowy jak na sztukę Dumas, pokazuje grupę prostytutek ocenianych przez potencjalnego klienta. Dumas podkreśla, że pragnie pozostawiać odbiorcy swojej sztuki dowolność intepretacji, również w kategorii powagi czy humoru. Cytując z Becketta:

Nothing is funnier than unhappiness…

oddaje widzom narzędzie umożliwiające dowolny odbiór.

Zafascynowana tekstami towarzyszącymi wystawie, kupiłam w księgarni muzealnej książkę autorstwa Marlene Dumas „Sweet Nothings”, zawierającą jej notatki o sztuce, nie tylko w postaci esejów, ale i ładnych prozo-wierszy. Po wystawie, która pozostawiła w mojej głowie intrygujące, czasami mocno niepokojące obrazy ludzkich dusz, odmalowanych w rysach twarzy – odprężająca lektura do poduszki.

If we get to heaven and meet the Big Bright Light
what will it be –
the eyes of the saints
or the flash of the camera?

 IMG_1071

6 Komentarzy

6 thoughts on “Marlene Dumas – oczy wydrapane szpilką

  1. Brawo, Zuz. Dziękuję za kolejny ciekawy tekst.
    P.S. – bez związku z tematem, ale w związku z galerią:
    A takie drzewo wydobyte z głębi drzewa widziałaś? Jasiek nam to ostatnio pokazywał na fotce zrobionej w Modren Tate Gallery.

    Polubienie

    • Haniu – dzięki za komplement. Jak zwykle, dodajesz mi, żałosnej pozerce, otuchy. A przestać pisać nie potrafię, nawet o sztuce, na której kompletnie się nie znam. Nie, drzewa nie widziałam. Widziałam wielką kupę. Instalację kupy. Taka sobie. Widywałam… a zresztą, nie zgłębiajmy tematu. Od lat dotykam sztuku współczesnej raczej nieśmiało, zwykle parzy lub ziębi, rzadko jest to miłe uczucie. Byliśmy kiedyś na wystawie Documenta w Kassel. Hmmmm… Tam same takie instalacje, kupy, drzewa, słonie z opon… Trudne to. Lubię klasykę lub artystów z wyraźnym przesłaniem, jak Dumas.

      Polubienie

  2. Zuz, jeśli Ty się nie znasz na sztuce kompletnie, to ja nie znam się jeszcze kompletniej, więc zapewne dlatego tak bardzo podobają mi się Twoje teksty. Nie wiem, czy :-p zrobi tu emotkę w postaci języka, ale mam ochotę Ci go pokazać.

    A tak w ogóle to ściskam Cię nieodmiennie i pisz, pisz, pisz – więcej i więcej. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  3. „to świetny tekst. Znakomity, dojrzały, napisany empatycznie i bardzo wnikliwie. Udostępniam, może ktoś jeszcze przeczyta”. – NO WIDZISZ????!!!!

    Polubione przez 1 osoba

  4. Ewa Jedrzejczak

    Zuzanno, i znowu jestem tam ,gdzie mnie nie ma, dzieki Tobie zwiedzam i ksztalce sie kulturalnie. Pisz, bo robisz to swietnie. Usciski od nas zza oceanu.

    Polubione przez 1 osoba

  5. Musze sie wam pochwalić w koncu schudlam – 5 kilogramów.
    Przeszukałam chyba cały polski internet zeby znalezc coś na odchudzanie
    i znalazlam. Wygoglujcie sobie: xxally radzi jak szybko schudnać

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: