Popioły

IMG_8452

Zajechaliśmy na parking. Wokół nas rozciągały się łagodne, pokryte skąpą roślinnością wzgórza. Na wielu z nich ciemnoszare głazy układały się w fantazyjne kreacje – tak zwane Tors, wielka atrakcja Parku Narodowego Dartmoor. Zbliżał się czas pożegnania z tą piękną krainą w hrabstwie Devon. Jeszcze jeden szczyt, Saddle Tor, jeszcze jeden panoramiczny widok, krajobraz z wioską Widecombe in the Moor w dolinie i nieskończoną serią szaroburych wzgórz.

Wysiedliśmy prosto w objęcia zawsze tam hulającego wiatru. Spojrzałam na grupkę ludzi, stojących na skraju parkingu, nad przepaścią.

– Co oni tak kurzą? – zapytałam Miłosza z właściwym sobie poczuciem odpowiedzialności za ogólny ład.

Nie doczekałam się odpowiedzi, wszak to ja jestem od spraw ludzkich, a Miłosz od tych bardziej wzniosłych. Patrzył sobie w dal i podziwiał krajobraz.

– Aaaaaa! To są popioły! Ludzkie popioły! Spójrz! Tam kogoś chowają, znaczy rozsypują – krzyknęłam, nie potrafiąc ukryć sensacji w głosie.

Podziałało. Obaj moi panowie błyskawicznie odwrócili się w kierunku sporej grupy żałobników. Popioły ciągle ulatywały w siną dal, smagane podmuchami dartmoorskiego wiatru.

I tutaj role odwróciły się błyskawicznie. We mnie obudziła się romantyczna dusza, a Miłoszowi włączyły się mechanizmy obronne.

– Ale to piękne… Choć straszne. Piękne miejsce na pochówek, prawda? – rozmarzyłam się na dobre.

– Pamiętaj, mnie masz rozsypać nad-mo-rzem, nad-wo-dą! I nigdy w tak publicznym miejscu. Jeszcze ci powiem dokładnie, gdzie. – Miłosz przejął – wreszcie! – całkowitą kontrolę nad sytuacją.

Tymczasem kondukt żałobny, składający się z kilkunastu osób, zwinął żagle, wrócił do aut i odjechał. Pogrzeb nie trwał więc długo. Zostaliśmy na parkingu zupełnie sami.

Niedawno zmarł w okolicach Nowego Jorku mój serdeczny przyjaciel z czasów licealnych, Piotr. Wspaniały, niezapomniany człowiek. Poznaliśmy się trzydzieści lat temu! Przegadaliśmy niejedną noc, przetańczyliśmy niejedną godzinę. Zrobiłam dla niego i innego geja – tak, Piotr był gejem – dwie kamizele z dziurami. Na drutach. To był wtedy hit mody. Sexy look. Przynajmniej tych dwóch kolesiów marzyło o czymś takim i ja te ich marzenia spełniłam, zaskarbiając sobie sztrykowaniem dozgonną wdzięczność dwóch przesympatycznych kumpli.

Ślad po Piotrze urwał się na długie lata. Odnaleźliśmy się na fejsbuku. Wspominkom nie było końca! Niewidzialna więź wspaniałej przyjaźni wróciła natychmiast, mimo upływu lat. Ja mieszkałam już z powrotem w Europie, a Piotr w Stanach. Minęliśmy się w realu. Ale wirtualnie nie zmarnowaliśmy odtąd żadnej okazji, żeby sobie wzajemnie pomagać, doradzać, dzielić swoim szczęściem, smutkami.

Niestety… Piotr już wtedy chorował na raka. Taki młody człowiek! Towarzyszyłam mu w chorobie dobrych kilka lat. Bywało lepiej, gorzej. Przeżył piekło.  Ale to, co udało mu się osiągnąć w tym czasie, jego wola życia, wola walki, były niewyobrażalne. W zeszłym roku, we wrześniu, wziął ślub ze swoim partnerem. Cywilny. Na wielkie weselisko mieliśmy polecieć we wrześniu 2014. Stało się inaczej. Piotr zmarł pod koniec lutego. Nigdy nie zdążył polecieć do rodzinnego kraju. W ostatnich dniach była przy nim na szczęście Siostra.

Peter, partner Piotra, wykonał jego ostatnią wolę. Odbył podróż do Polski, odwiedził bliskich oraz kilka miejsc wskazanych przez Zmarłego. Zabrał ze sobą urnę z prochami…

Wzruszyło mnie to bardzo, kiedy dowiedziałam się, że marzenie Piotra zostało spełnione chociaż w ten sposób.

Mój kochany, nieodżałowany Przyjaciel.

PiP

Jesteśmy coraz starsi. Póki co, odpukać, w miarę zdrowi. Ale mnie już dwa razy w tym roku ustąpiono miejsca w metrze. Byłam zdruzgotana!

Staram się na co dzień nie myśleć o starości. Ledwo przeprowadziliśmy się do wspaniałego Londynu, a tu już pora umierać? Nie, nie wolno tak myśleć. Nawet jeśli w tym roku zmarło moich dwóch bliskich kolegów, rówieśników.

Na popioły przyjdzie czas. Później. Teraz jest czas na życie.

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: