Niemcy wobec polskich wygranych

Nanga Parbat Bielecki

Adam Bielecki (fot. Dominik Szczepański)

Napisałam w 2014 roku po przegranym meczu z Niemcami artykuł blogowy na temat moich uczuć wobec sąsiadów zza Odry. Subiektywnie, krytycznie, w oparciu o doświadczenia z 10-letniego pobytu w Wangen nieopodal Jeziora Bodeńskiego.

Dzisiaj, 21.01.2016, przeczytałam wywiad Dominika Szczepańskiego, który wspiął się do bazy Diamir, aby porozmawiać z Adamem Bieleckim i Jackiem Czechem, dwoma polskimi himalaistami. Zakończyli oni właśnie kolejną wyprawę, nieudaną, bo zrezygnowali z powodu kontuzji Bieleckiego z próby pierwszego zimowego wejścia na pakistański ośmiotysięcznik Nanga Parbat (8125 m n.p.m.).

Pozornie niewiele łączy te dwa akapity. Zaraz je zepnę, a póki co obowiązkowo kilka słów o polityce. 🙂

Ostatnie wydarzenia w polskim życiu politycznym zmuszają mnie do rewizji poglądów. Jestem jak najdalsza od upierania się, że mam w czymkolwiek rację, a tym bardziej żadnego na nią monopolu. Nie darzyłam sympatią PO, mało powiedziane, miałam na tę partię alergię. Nie przepadałam za prezydentem Komorowskim. Andrzej Duda wydawał mi się sympatyczny. Generalnie – polska polityka była od pewnego czasu, głównie z powodu wieloletnich wojenek PO-PiS, na dalszej pozycji mojej listy zainteresowań. Andrzej Duda wygrał wybory. Ja na jesienne i tak nie poszłam, myślałam, że niewiele może się zdarzyć, jeśli nawet PiS je wygra. Dojdzie do zmiany warty, a Polska i tak pójdzie swoją drogą. A dziś wychodzę na ulice Londynu, aby protestować w solidarności z polskim KOD-em. I czekam cierpliwie, aż zwolennicy obecnego rządu zaczną z nami rozmawiać bez hejtu.

W imię niehejtowania, przedstawiania w miarę obiektywnych opinii, dopisuję drugą część moich reminiscencji z Niemiec. I tym razem bardzo osobiście, a zarazem krótko.

W prywatnych rozmowach z Niemcami niezawodnie miłym akcentem i powodem do dumy z bycia Polakiem było dla mnie omawianie sukcesów polskich sportowców. Mój wangenowski sąsiad, Peter, to aktywny wspinacz, choć z zawodu inżynier, z korporacyjnym trybem życia, dwójką dzieci etc. Wiedział o polskich himalaistach dużo więcej niż ja. Aż mu oczy błyszczały, kiedy wymieniał ich sukcesy, a wiadomo, że tych uzbierało się co niemiara. Z zaciekawieniem śledziłam jego własne wyprawy. Mieli z żoną taki układ, że wybierał się co najmniej raz w roku na kilkudniową wspinaczkę, najczęściej w Alpy, a więc niedaleko od domu. Kiedy dzieci wyrosły z pieluch (przy mojej skromnej pomocy jako uczynnej sąsiadki), zaplanował wyprawę na Aconcaguę, a to już nie żarty. Oszczędzał urlop przez kilka lat, nie mówiąc o pieniądzach (koszt wyprawy: kilkanaście tysięcy euro). Trenował na miejscu, dużo biegał, aż którejś zimy poleciał do Argentyny. Nerwy spore, bo to przecież Korona Ziemi, najwyższy szczyt poza Azją (6961 m n.p.m.), najpierw tydzień aklimatyzacji, potem dwudniowa wspinaczka. I udało się!

To Polacy wiedli od początku prym na tej andyjskiej górze, jako pierwsi wytyczyli trasę od strony wschodniej, a potem Wanda Rutkiewcz zdobyła ścianę południową. Dziś rozmowa z Adamem Bieleckim i Jackiem Czechem u stóp Nanga Parbat przypomniała mi, jak miło było słuchać, kiedy Peter wychwalał naszych odważnych wspinaczy.

W innych dziedzinach sportu to Niemcy często wspierali solidniej niż na przykład polskie media talenty Polaków. Oglądając mecze tenisa z chęcią przełączałam się na niemieckie kanały, gdzie „Agneschka Radvanska” miała w komentatorach wiernych fanów, w przeciwieństwie do kapryśnych polskich dziennikarzy, którzy a to ogłaszali ją królową tenisa, a to największą sierotą kortów (ach, te polskie kompleksy…). Podobnie traktowano Małysza czy Kowalczyk, mimo że Niemcy mają spore sukcesy w dyscyplinach zimowych – przedstawiano ich jako niezaprzeczalne legendy sportu, nawet w słabszych sezonach.

Na Nanga Parbat (Nagą Górę) próbowano wejść zimą 28 razy, przy czym podjęło się tego aż 12 polskich wypraw! W 1985 roku weszła na ten szczyt pierwsza ekipa kobieca i była to oczywiście wyprawa polska. A w niej OCZYWIŚCIE Wanda Rutkiewicz, która w tym samym roku zdobyła Aconcaguę!

Polacy są niewątpliwie zdolni do czynów bohaterskich i wielkich, co dostrzegają inne narody i nas za to cenią. Prywatnie – lękam się, że pod wodzą Jarosława Kaczyńskiego Polska mogłaby nie tylko wyjść z Unii Europejskiej, ale i przyczynić się do jej rozpadu, znacznie osłabionej ostrym kryzysem w Europie Wschodniej. A tego życzyłby sobie nasz wschodni sąsiad. Chyba więc lepiej szukać wspólnoty z sąsiadami zza Odry, zamiast tutaj nawoływać do niekupowania mercedesów i niemieckich proszków do prania, a tam do niejeżdżenia na wycieczki rowerowe przepięknymi polskimi szlakami (rocznie 190 tysięcy niemieckich cyklistów odwiedza Polskę, a wszyscy turyści zza Odry zostawiają u nas łącznie ponad półtora miliarda euro).

Ja mam jeszcze jeden powód, żeby szukać zgody i jeszcze raz zgody. Osobisty, rodzinny. Mój przyszły zięć to Niemiec. Oczywiście wegetarianin. Cyklista raczej okazyjny. Chciałoby się go zaprosić do Polski nowoczesnej, nie tylko materialnie, ale i społecznie, gdzie wolno wiele i gdzie ludzie żyją ze sobą w zgodzie. Ale na pewno tak będzie. Zarówno Polska, jak i Europa wyjdą obronną ręką z kryzysu. Zmiany są potrzebne, ale potem powinno być już tylko dobrze.

Aconcagua

Aconcagua (fot. http://www.summitpost.org)

1 komentarz

One thought on “Niemcy wobec polskich wygranych

  1. Na merca mnie nie stać, lecz używam wyłącznie:
    – proszku Persil
    – płynu do płukania Lenor (weich und aprilfrisch)
    – kawy Jacobs Kronung,
    i to już od 1989 roku, najpierw przywożonych z Niemiec, teraz kupowanych na targu u pana Pawła. I niech sobie nawołują!
    Oni tam w tej Warszawie zawsze się bali Niemców, nie to co my, lud nadgraniczny, od dziecka obeznany (najpierw z NRD).
    O!

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: