Lody waniliowe i antysemityzm

IMG-2898

Siedzę w sobotni wieczór nad lekturą ciekawego artykułu o Wagnerze, Hitlerze, mitologii nordyckiej, germańskiej, pierścieniach i nadludziach. Nagle nachodzi mnie refleksja nad tym, co jem – może intuicja podpowiada chwilowy odpoczynek od tego, co czytam, bo wesołe to nie jest.

Jem ulubione lody waniliowe firmy Häagen-Dazs, jedne z najlepszych na świecie (imho). Wiem, że są amerykańskie, wbrew nazwie brzmiącej ze skandynawska, trudnej do wymówienia i zapisania.

Sprawdzam – za słynną marką stoi rodzina żydowskich emigrantów z Polski. Reuben Mattus jako 10-latek pomagał wujowi i owdowiałej matce w wyrobie lodów ze świeżo wyciskanych cytryn, potem doszły nowe smaki, które sprzedawali prosto z wozu na Brooklynie i Bronxie. W latach 60-tych Reuben wraz z żoną Rose założył własną firmę lodziarską. Nad jej nazwą rozmyślał podobno przez całe popołudnie, składajac przypadkowe litery, aż wymyślił Häagen-Dazs – według jego wiedzy brzmiącą „z duńska”. Dania to ojczyzna doskonałego nabiału, ale Mattusowie pragnęli przede wszystkim uczcić duńskie zasługi w ratowaniu Żydów w czasie II wojny światowej.

Dania znalazła się pod okupacją w 1940 roku. Rząd nie zdecydował się na walkę zbrojną w obliczu małych szans na zwycięstwo i potencjalnie dużych strat cywilnych. Król, rząd, parlament, a nawet sądy funkcjonowały prawie bez zmian. Niemcy nazywali Danię „Sahnefront” ze względu na modelową kooperację oraz duże ilości produktów mlecznych, dostarczanych stamtąd do Rzeszy.

Rząd duński twierdził, że „problemu żydowskiego” właściwie u nich nie ma. Niemcy początkowo przymykali na to oko, ale w 1941 roku naciski z Berlina (m.in. Göringa) spowodowały publikację w jedynym duńskim czasopiśmie antysemickim, po której nastąpiła próba podpalenia synagogi w Kopenhadze. Rząd potępił ostro te akty. Sądy, ciągle niezależne, były w stanie ukarać winnych grzywnymi i więzieniem (pod okupacją niemiecką!).

W 1943 roku, obserwując klęski wojsk niemieckich pod Stalingradem i w Północnej Afryce, ruch wyzwolenia wzmógł działania w Danii. Niemcy zażądali od władz m.in. wprowadzenia godziny policyjnej i kar śmierci za akcje sabotażowe. Rząd odmówił tym razem współpracy, ogłosił stan wyjątkowy, Niemcy aresztowali grupę prominentów, co doprowadziło z kolei do rezygnacji rządu. Niemcy przejęli bezpośrednią kontrolę nad Danią, co wpłynęło na pogorszenie się sytuacji duńskich Żydów.

Zanim Niemcy rozpoczęli przygotowania do deportacji 7800 osób, niemiecki pro-żydowski dyplomata Georg Duckwitz podjął próbę legalnego przemieszczenia Żydów do neutralnej Szwecji. Ta jednak odmówiła ich przyjęcia bez oficjalnej zgody nazistów. Duckwitz ostrzegł więc Duńczyków o planowanej deportacji i eksterminacji. Wiadomość rozchodziła się między innymi przez urzędników państwowych, którzy prosili znajomych o obdzwanianie według książki telefonicznej abonentów o żydowsko brzmiących nazwiskach.

Większość Żydów ukryto. Udało się w końcu uzyskać od rządu szwedzkiego gwarancje przyjęcia uciekinierów (również przyznanie im obywatelstwa szwedzkiego). Przydały się wcześniejsze, nie do końca pomyślne, doświadczenia w pomocy Żydom z Norwegii.

Dwumilowa przeprawa przez Øresund odbywała się za pomocą zwykłych łodzi rybackich, kradzionych lub opłaconych ze składek społecznych większych łajb, a nawet zywkłych kajaków. W celu organizacji ucieczek zawiązano w miejscowości Helsingør specjalną organizację, działającą jako kółko krawieckie, Helsingør Syklub.

Rybacy żądali często zapłaty za niebezpieczną operację – od tysiąca do 50 tysięcy koron za osobę (średni ówczesny zarobek to 500 koron miesięcznie). Nie wszystkich uciekinierów było stać na taką sumę. Połowę kosztów – 10 milionów koron – uzbierali członkowie ruchu oporu wśród zamożnych, ale i zwykłych obywateli duńskich. U władz szwedzkich wstawiali się w sprawie pomocy między innymi fizyk Niels Bohr i Greta Garbo.

Gestapo obserwowało wzmożony ruch na wodach Cieśniny Sund. Nie wszystkie akcje były udane. Żydzi ukrywali się w chatach na wybrzeżu, w lasach. 80-osobową grupę schowaną w kościele Gilleleje zdradziła młoda Dunka, zakochana w niemieckim żołnierzu. Zdarzały się akty kolaboracji wśród duńskiej policji portowej i cywilnej, z kolei nie wszyscy niemieccy żołnierze (do pomocy wezwano armię) chcieli aktywnie przeciwdziałać ucieczkom.

W Kopenhadze Niemcy zorganizowali obławy na Żydów w czasie Rosz ha-Szana (Nowego Roku). Małe komanda z udziałem Duńczyków odwiedzały adresy, pod którymi nikogo nie było. W sumie ucieczka nie objęła 580 osób, z których 464 trafiły do obozu w Theresienstadt (Terezin w Czechach). 425 Żydów wróciło ze szwedzkim Czerwonym Krzyżem po wojnie. Sytuację więźniów w obozach monitorował rząd duński, wysyłając paczki z jedzeniem i lekami oraz obserwatorów z ramienia Czerwonego Krzyża.

Mówi się, że Duńczycy mieli „komfortową” sytuację: mały procent populacji żydowskiej, głównie w Kopenhadze, dobrze zintegrowanej. Istotną rolę odegrał kościół – list biskupów, nawołujących do sprzeciwu wobec Holokaustu oraz pomocy Żydom, odczytano we wszystkich parafiach, bez precedensu w apolitycznym kościele duńskim. Również wszystkie partie polityczne (poza narodowo-socjalistyczną) opowiedziały się przeciwko Holokaustowi. Drzewko w Yad Vashem dedykowano królowi duńskiemu oraz duńskiemu ruchowi oporu.

Dla porównania: rząd norweski nie chciał opłacić transportu „białymi autobusami” powracających więźniów żydowskich, twierdząc, że ci, którzy przeżyli piekło obozów, stracili bezpowrotnie obywatelstwo norweskie. Dziś Norwegia uważana jest za ”stolicę antysemityzmu” w świecie zachodnim, choć tylko około 2000 obywateli norweskich z Oslo i Tromso ma korzenie żydowskie. Rząd uzasadnia swoją postawę jako anty-izraelską, w kontekście konfliktu palestyńskiego i ciągnącej się od półwiecza okupacji Zachodniego Brzegu Jordanu i Strefy Gazy. Z drugiej strony w Oslo prowadzono w latach 90-tych rozmowy pokojowe pomiędzy OWP i Izraelem, które doprowadziły do powstania Autonomii Palestyńskiej. Sami Norwegowie oskarżają ówczesnych negocjatorów o zakulisowe działanie na rzecz Izraela i zdradę Palestyńczyków, co jest jedną z ważnych przyczyn ciągnącego się nieprzerwanie konfliktu izraelsko-palestyńskim.

Podobnie w Szwecji – 18 tysięcy tamtejszych Żydów żyje w ciągłym zagrożeniu, zdarzają się m.in. ataki na synagogi i cmentarze żydowskie. Według badań (2013) za połową incydentów stoją muzułmańscy ekstremiści, 25% to akcje lewicowych ekstremistów, a 5% – prawicowych. Tylko tych ostatnich potępia bezpardonowo rząd szwedzki. Poza tym rządzi poprawność polityczna – Szwecja znajduje się, obok Niemiec, w europejskiej czołówce, jeśli chodzi o liczbę przyjmowanych uchodźców syryjskich. Koktajle Mołotowa podrzucają pod synagogi między innymi Syryjczycy i Palestyńczycy.

Moje lody mają bardzo naturalny smak. Najwyraźniej do dziś wykonuje się je według oryginalnej receptury, starszej ode mnie o siedem lat. Czasem dobrze jest móc powiedzieć, że delikatna wanilia to delikatna wanilia. Reszta jest dużo bardziej skomplikowana.

Dodaj komentarz

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: