Jak zostałam autostop(owiczką)

 

JAK ZOSTAŁAM AUTOSTOP(OWICZKĄ)

 

Niedziela, 17 sierpnia, 2014

7:41, Katja Tomczyk do Zuzanny Muszyńskiej

– Cześć Zuzanno, mam dla Ciebie propozycję udziału w projekcie literackim. Jeśli jesteś zainteresowana, daj znać, a wyjaśnię szczegóły. Pozdrawiam, Kasia

10:00, Zuzanna do Katji

– Tak! dziękuję za zaproszenie.

 

I zaczęło się.

 

Wiecie, ile mam dziś wiadomości w skrzynce „katjowej”? 1020! A na pewno będzie ich więcej. Dużo więcej. Przecież jutro kończy się zaledwie akcja crowdfundingowa na PolakPotrafi. Do końca projektu daleka droga.

 

„W co ja się ładuję? Jestem na to za stara. Czy dam radę? Nie znam ich osobiście. Czemu ja?” – takie pytania nie opuszczały mnie w pierwszych godzinach, a może i dniach projektu. Już nie pamiętam. Ojej, to było tak dawno… Było w ogóle kiedyś życie bez projektu? Niemożliwe. Nie pamiętam.

 

Zaczęło się spokojnie. Musiałyśmy najpierw wyczuć siebie wzajemnie, wybadać, czy damy radę stworzyć grupę, która nie podzieli się na podgrupy, nie rozpadnie z byle powodu, pójdzie naprzód, da czadu!

 

Pierwszy test trzeba było przejść, jak to w życiu, organizując sobie miejsce pracy. Innymi słowy wynająć lokal. Platforma społecznościowa, jaką jest fejsbuk, daje na szczęście nieograniczone możliwości. Dwa kliknięcia, zero kosztów i lokal był nasz. Ba! Ale jak go nazwać? Ozdobić? Sztandarami? Wstawić pluszowe meble? Czy nowoczesne? Ascetyczne? A może przyćmione światła, czerwone abażury, dyskretne, dwuosobowe stoliczki w kątach? Jaka muzyka?

 

I tu pierwszy raz pokazałyśmy pazury! Przy okazji załatwiłyśmy kilka spraw – nazwa projektu, tytuł i tematyka książki, a ubocznym efektem był bardzo odważny, hardcorowy pomysł jednej z nas, tej, która najbardziej lubi szokować publiczność (ale to dobrze, to dobrze!), na nazwę owego lokalu – MIĘDZY STOPAMI.

 

Tu działamy na co dzień, pierzemy nasze brudy, ale nigdy nie zamiatamy pod dywan. Nigdy.

 

Tak. Początki nie były łatwe. Poleciały pióra. Szarpano się za kudły. Jak zwał, tak zwał. Oj, gorąco było. Trzaskanie drzwiami. Gwałtowne kliknięcia. Brak lajknięć. Knucie spisków. Dyskusje na priv. Szantaż. Pyskówki. Jak to w babińcu.

 

Wygrał rozsądek. Dziś niewiele z nas pamięta, a co dopiero chciałoby dyskutować, czy „Z wolnej stopy” albo „Między stopami” to lepsze tytuły dla naszej antologii. Było zresztą i o tym, czy wszystkie zdążymy pójść do pedicure. Czy pokażemy tę czy inną część ciała? Jakie są nasze atuty? Jakie słabsze punkty? Czy na pewno wszystkie zgadzamy się, że WOLNOŚĆ to najlepsze hasło przewodnie?

 

Pralka chodziła na okrągło. Grafika. Logo projektu. Zaczęłyśmy opanowywać chaos i stosować proste metody ogarnięcia nowych tematów. Nowa sprawa? Proszę bardzo. Tabelka. Głosowanie. Żadnych dyskusji. Podpis Szefowej. Do produkcji. Niektóre fajne pomysły poszły w zapomnienie, na przykład ten z samochodzikiem zaprojektowanym przez córkę jednej z nas. Ale za dużo dobra w nas tkwiło, jak się okazało. Wystarczająco dużo, a może i nadmiar talentu. Nie wszystko zdążyło trafić do ostatecznej obróbki.

 

Przyszedł czas na rozkminianie serwisu PolakPotrafi. Miałyśmy już z czym do nich pójść, brakowało tylko wyselekcjonowania najlepszego materiału. Swoje pięć minut przeżyły talenty medialne. Trzeba było omówić formułę filmu – znów zagęściło się od pomysłów i dlatego powstały aż dwa – słać materiały, po drodze walczyć z lenistwem, bo nie każda z nas miała te same odpały, aby chwycić za komórkę i uwiecznić swe piękne stopy… Ale udało się i to. Ekipa produkcyjna mogła zabrać się do roboty i kolejny etap miałyśmy wkrótce za sobą.

 

Planowanie nagród. Tutaj też od burzy mózgów przeszłyśmy do bardzo zgrabnej listy, odrzucając po kolei to, co bez sensu. Kiedy patrzycie na naszą stronę na PolakPotrafi, nie widać niezliczonych godzin, zainwestowanych w każdy szczegół, prawda? Tak, to nasza krwawica. Odwaliłyśmy, zanim projekt ruszył, kawał dobrej naszym zdaniem roboty.

 

18 września wybiła godzina zero. W czwartkowe popołudnie pojawiłyśmy się na portalu PolakPotrafi. Przestraszone, onieśmielone, ale gotowe do walki. Wiedziałyśmy, że powodzenie w pierwszych dniach zdecyduje o losie całego projektu. Było napięcie.. Gęsia skórka.. Czekanie na wyrok..

 

I UDAŁO SIĘ! Już 20 września miałyśmy 18 lat! Dorosłość! Długo oczekiwana! O fak-t! To były procenty! Tak, tak, 18%! Poniosło mnie!

 

A potem już z górki.. Były lepsze dni, były i gorsze. Chwile grozy, bo zapadała martwa cisza. Ale i wybuchy prawdziwej radości, bo nagle działo się tyle, że nie byłyśmy w stanie wszystkiego ogarnąć.

 

Niektóre z nas wykazały się nieocenionym talentem zdobywania sponsorów. Również patronaty dla projektu dodawały nam ducha. Przyszedł czas na pierwsze rozmowy z kandydatem na wydawcę, ale będąc już nieco otrzaskane z biznesem, zaczęłyśmy przebierać w ofertach.

 

Autostop(owiczki). Katja z Piaseczna, Kasia, Marta, Dorota z Warszawy, Aga z Kolbuszowej, Asia z Wrocławia, Magda z Kielc, Hanka z Olsztyna, Klaudia z Beek w Holandii i Zuza z Londynu, wiadomo gdzie. Brunetki, blondynki, młodsze, starsze. Z sukcesami wydawniczymi lub bez. Dwie finalistki konkursu Międzynarodowego Festiwalu Opowiadania we Wrocławiu, w tym jedna laureatka. Kobiety różnych zawodów. O bardzo różnych poglądach, stylach działania, temperamentach. Babski tygiel. Na szczęście łączy nas jedno – pasja pisania. I to wystarczyło, aby przetrwać.

 

Tutaj mała dygresja. Każda z nas przyczyniła się do jakiegoś fragmentu projektu. Jest nas dziesięć, silnych, zdecydowanych, ale i serdecznych, gotowych do pomocy  – babek. Mamy różne predyspozycje, umiałyśmy dać sobie tyle wolności, żeby każda odnalazła się w tym gronie i pracowała wtedy, kiedy mogła i czuła się najbardziej kompetentna. Nie ma sensu stwarzać listy podziękowań, zresztą projekt jeszcze się nie kończy. Jest jedna, JEDNA JEDYNA osoba, którą muszę wymienić. To oczywiście Katja. Katja-Wykup Słowo-Tomczyk. Nasza matka. Nasz guru. Nasza nieoceniona, ciężko pracująca, zawsze na czasie, zawsze do usług Szefowa. Bez niej nie byłoby ani całej akcji, no bo jak tu działać, jeśli nikt nas nie wymyślił, nie zwołał, ale i jednego nawet dnia tego projektu. Katja ma niezwykły talent do prowadzenia tak niesfornej grupy jak my, opiekowania się nami (tak, tak), godzenia, rozsądzania sporów, a przy tym wszystkim zajmowania się każdym detalem. Bez niej nie zaistniałoby nic, żaden klik, żadne słowo na sprzedaż, po prostu NIC. Katja, naprawdę dużo Ci zawdzięczamy.

 

Było o nas głośno tu i tam. Pisało o WYKUP SŁOWO kilka gazet, zaproszono nas do dwóch audycji radiowych. Nieźle. Całkiem, całkiem. Wspierali nas kompletni nieznajomi, ale oczywiście i rodziny, bliscy, przyjaciele, również ci fejsbukowi i przede wszystkim z grupy Jak minął twój pisarski tydzień, z której wszystkie się wywodzimy jako aspirujące pisarki. To wystarczyło, aby już 2 listopada przebić bandę. Na koncie pojawiło się 11000 – taki był planowany budżet wydania naszej antologii. Tymczasem zegary tykają dalej i my idziemy do przodu. Na dobę przed zamknięciem naszej akcji mamy dodatkowy 1000 i to zapewne nie koniec.

 

Sympatycy WYKUP SŁOWO nie zawiedli nas swoją kreatywnością. Lista ich życzeń jest dość długa, zawiera sporo dziwolągów językowych, ale i pięknych, pobudzających do zamyślenia słów. Będzie nad czym pracować. Dzielimy się tym dorobkiem demokratycznie, system działa – odpukać – bez zarzutu.

 

Jutro koniec. Ostatni dzień. Dla nas żałoba nieuchronna. Ale być może niejeden nasz fejsbukowy przyjaciel odetchnie. Nie będziemy mu odtąd zaśmiecać fejsbukowego podwórka. Wyciszymy się. Zabierzemy słowa do naszych laptopów, skupimy nad tekstami. Wymyślimy te nasze historie o wolności. Powstanie ich dziesięć, każda inna, osobliwa, niezwykła – tak jak my? Ja w to wierzę. Poznałam Was, siostry, a trochę i siebie samą, bardzo dobrze przez ostatnie 88 dni, i uwierzyłam w waszą niezwykłość.

 

Wiele osób mówi nam, że nie może się już doczekać opowiadań. Kochani! Wasza wiara w nas już uczyniła cuda, teraz doda nam skrzydeł. Obiecuję, że napiszemy wspaniałe kawałki.

 

Trzymajcie kciuki!

 

 

3 Komentarze

3 thoughts on “Jak zostałam autostop(owiczką)

  1. Pingback: Tajemnice alkowy projektu Wykup Słowo - AUTOSTOP(Y)

  2. Zuza, Ty jesteś debeściara, w krótkich żołnierskich słowach potrafiąca przekazać tak wiele. Szacun. 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: