Dzikie wino

 

winobluszcz_piecioklapowy3

 

Straciłam go bezpowrotnie.

 
Nie tęskniłam zimą. Wspomnienia o nim przykrył śnieżny puch. Zabrakło kolorów, zapachów. Zrobiło się chłodno, do serca wkradła się pustka. Ogrzewałam je ciepłem domowego ogniska. Wystarczyło, aby przetrwać.

 
Nie tęskniłam i wiosną, kiedy spośród grudek lodu wybiły się pierwsze bladoliliowe krokusy, tulipany otworzyły swoje karminowoczerwone główki ku nieśmiałemu jeszcze słońcu. Zapachniało mokrą ziemią. Niebawem trawa wokół tarasów zamieniła się w kwieciste łąki. Mięsiste pąki na drzewach zdradzały swoją wonią nadejście nowego życia. W maju trudno było przejść obojętnie obok pachnących konwalii, które wychylały z cienia za dużych liści bielusieńkie dzwonki. Bzy zwieszały ciężkie od słodkiego zapachu kwiecia nad płotami. Rozmyślałam, cieszyłam się ciepłem, marzyłam. Nie tęskniłam.

 
Kiedy przyszło lato, rozleniwiłam się na dobre. Wspominałam popołudnia pod parasolem z wisterii, spuszczającej wstydliwie ku naszym zachwyconym spojrzeniom grona różowych kwiatków w kształcie motyli. Ile książek w jej cieniu przeczytaliśmy, ile kawy wypiliśmy… Ile było miłych rozmów. Wokół nas coraz wyższe trawy, które pod koniec lata szumiały cichutko w pierwszych, jesiennych podmuchach. W kolorowych donicach tyle kwiatów, ile marzeń. Duszny zapach pelargonii, groszek pnący na płocie, dumne irysy, malownicze gladiole. Wszystko, wszystko, czego dusza zapragnie. Samo myślenie o dobrych, letnich dniach wystarczyło mi, żeby wytrwać.

 
Zatęskniłam jesienią. Zabolało. Przechodziłam zamyślona wzdłuż ogrodów za murami i nagle na tle szarego kamienia dojrzałam dzikie wino. Jak przebudzenie ze snu. Pięciopalczaste liście chwytały się rozpaczliwie drobniutkimi mackami szorstkiej powierzchni. Soczysta czerwień uderzyła po zdziwionych oczach. Coś straciłam? Miałam kiedyś całą ścianę takiego wina! Wychodziłam codziennie rano z kubkiem kawy na taras, aby cieszyć się każdą, najdrobniejszą nawet zmianą w odcieniu winorośli. Obserwowałam, jak pędy okalające pergolę zrzucały z typowo jesienną rezygnacją swoje dzieci ku moim stopom. Wielobarwny dywan piękniał z dnia na dzień, a przez ogołoconą z liści plątaninę gałązek zaglądało blade słońce. Nigdy tego widoku nie zapomnę.

 
Straciłam mój ogród na zawsze.

 

2 Komentarze

2 thoughts on “Dzikie wino

  1. Ewa Jedrzejczak

    Pieknie, z Grechuta jak cherry on top.

    Polubienie

  2. Nad oknem,
    na murze,
    a liście takie duże –

    zielone, zielone
    dzikie wino zielone.

    O każdej
    godzinie
    wiatr szumi w dzikim winie –

    zielone, zielone,
    dzikie wino zielone.

    Uroda
    przyroda
    za nic byś jej nie oddał –

    zielone, zielone,
    dzikie wino zielone.

    Za siedmiu
    morzami
    napełni oczy łzami –

    zielone, zielone,
    dzilie wino zielone.

    I we śnie
    przypłynie
    dom cały w dzikim winie –

    zielone, zielone,
    dzikie wino zielone.

    I niebo,
    i księżyc,
    i wino się rozsrebrzy –

    zielone, zielone,
    dzikie wino zielone.

    Zaszepce
    na szybie,
    myślisz, że słuchasz skrzypiec –

    zielone, zielona,
    dzikie wino zielona.

    Pod serce
    jak nuta.
    I powiesz: tak, to tutaj –

    zielone, zielone
    dzikie wino zielone.

    Ten dach i
    te okna,
    i noc jak narzeczona –

    zielone, zielone,
    dzikie wino zielone.

    (Gałczyński)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: