Ściana Jakuba

Poezja jest chorobą niektórych ludzi, podobnie jak perła jest cierpieniem ostrygi.

Heinrich Heine

_MG_1496

Jakub. Umysł ścisły, zdyscyplinowany. Nie, inaczej: ściśle humanistyczny, dziki. Bardzo dużo pracuje, pisuje w wolnych chwilach. Przepraszam, jeszcze raz. Bardzo dużo pisze, pracuje w wolnych chwilach.

Dzielą nas cztery miliony minut i prawie milion metrów. Poznaliśmy się na portalu poetyckim. We dwójkę łatwiej przetrwać. Co przetrwać? Odpowiedź poniżej.

Pisujemy różnie.

Na przykład na cztery ręce. Jak tutaj.

Słowa: Zuza M.

Muzyka: Jakub N.

bi

błysnęły zawadiacko paznokcie
wczepiona w twe ramię niebem z kobaltu
szłam obok
przez miasto, bez tchu
niespokojne, ciężko dyszące
nie brały rozpędzone obłoki
nic z tego, że tak wiele myśli
i we wszystkich kierunkach
dziwki
utopiłam w kałuży skupienie
drgało tam żałośnie, zszarzałe niebo
niemowa, bliska płaczu
jak ja
mokra od codzienności

jesień

wiatr smaga po twarzach
niepokoi liście
boleśnie obnaża
marzeń złudnych czyściec

tyle imion pięknych
ma jedno westchnienie
szeptów, pragnień wdzięcznych
rozdanych spojrzeniem

pójdzie jesień do snu,
a my w samym mroku
tęsknymi oczyma
wymyślać sobie wiosnę
będziemy po trochu

tu i teraz

dźwigamy się z szarości
na łokciach unosząc dusze
wytarte codziennością
nagromadzonych wzruszeń

liczymy dni pomiędzy
dziś a wszystko przed nami
nie starcza palców zręcznych
czasem pogmatwanych

błądząc w senności
nieskończonego ty i ja
dogonić, co być mogło
zmylić, co wciąż trwa

Bywa, że Jakub zamienia się w Poetomat. Nadzwyczaj pouczająca zabawa, zapoczątkowana w korporaju. „Wyślij słowo, a odpowiem wieszcza mową.” Czasem wiersz nadchodzi w godzinę, innym razem następnego dnia. Zależy od obciążenia maszyny.

wiersz, narkotyk, choroba, muzyka, uszy, dwie lewe
lepić, bronić się, znaleźć czas, przytulić

***

na miłość
znajdź czas, przytul się
obroń przed kolejnym wersem
lepi się muzyka uszu, powoli
chcesz więcej, dasz więcej
na dnie tylko kropla,
a boli
jęczą dwie lewe kolumny
zaczajone, przyczajone na stole
pajęcze wspomnienie
odsuwam chleb dumny
znów go dzisiaj
dla siebie pokroję

bezludna, wyspa, kobieta, mgła, zapomnienie, czułość, list
czekać, śnić, umierać

***

na bezludzkiej wyspie
w restauracji zapomnienia
kobietą pisany list
odbiera mi zmysły

karta dań w mojej dłoni
szare sny już wyszły
przystawki umierania
krążą po obrusie i kapie
czekolada bez pośpiechu,
że będziesz mi prała na deser
troski, pochylona
ze zmartwień cała
pełna wstrzymanego oddechu

spalać się, muza, cisza, przyjaciele, dach, niebo, dotyk, promienie,
wędka, mknąć, niedziela

***

z szarości ku sobie idziemy
dobranoc, zwykli ludzie
cisza już mym przyjacielem
niebo dachem blaszanym
porwane w tańcu
łowię promienie mknące
w niedzielę
pod powiekami
mam Ciebie
słońce

I takie tam… okruchy przyjaźni, zachowane na zawsze w ładnych wersach.

***

niebo mi słońcem ciemnieje
wiatr na drzewach kroi liście
gałęzie łamią się w kościach
a ja to wszystko widzę
widzę też Ciebie i słyszę
jak oddychasz szybko biegiem
gdy języki z butów tak czule
kopią jesień po barwach

znać taką wróżkę
to łażenie po skarbach

***

wędrując w myślach ***anny
muskam policzkiem
kalejdoskop umysłu
zawsze wielobarwny
poranny

blaskiem nieświadomości
oświetlam z godnością
scenę oczu i duszy
wciąż głodnych
wolności

a… gdybym ja Twoimi myślami wędrował
każdy ich cal w kieszeni upychał
po torbach skrzętnie chował
by później w jednym okamgnieniu
wydobyć, co na słońcu ma błyszczeć
a nie leżeć w cieniu

(wiersz jest wolnym tłumaczeniem innego, który można przeczytać na Ścianie Grzegorza)

I coś z ostatniej chwili…

FullSizeRender(30)
po kawie

po kawie zawsze piszę
czarnym humorem
poezja cała w proszku
elokwencja za stołem

zielona proca w jej dłoni
wyrzuca wciąż słowa
wypuszcza płomień
podziwiaj mnie
od nowa
krzew obok cicho szepcze
od nowa

chcesz więcej i jeszcze
przypominam ci sen,
byś nie bała się
nocy
las, drzewo, pień
już woła pomocy

Blog na WordPress.com.

%d blogerów lubi to: